Druga, szpetna strona Krakowa

Druga, szpetna strona Krakowa

Zbigniew Bartuś

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Turyści uwielbiają Kraków. Kochają go też mieszkańcy. Główne przyczyny (pomijając oczywiste, związane z historią i zabytkami) wymieniamy dziś na pierwszej stronie. Można je streścić tak: Przez ostatnią dekadę nasz gród był najszybciej rozwijającym się dużym miastem w tej części Europy.
Druga, szpetna strona Krakowa
Czytaj także: Stolica Małopolski w pościgu za Europą

Obok pierwszej strony jest jednak jeszcze druga, szpetna, czyli kilka wielkich problemów, które w latach owego wzrostu nabrzmiewały - bez skutecznej reakcji prezydenta i kolejnych jego ekip. Piszemy od dawna o śródmieściu okupowanym przez turystów myślących jedynie o tanim (s)pożyciu, a opuszczanym przez krakowian. O wszechobecnym brudzie. O skostnieniu władzy, jej nienadązaniu za zmianami.

O smogu powiedziano już i napisano chyba wszystko. Co z tego, skoro nadal nas truje - i długo jeszcze będzie truł.
Owszem, mamy, odważne i pionierskie na tle kraju, uchwały antysmogowe. Ale - po pierwsze - jest to zasługą raczej pospolitego ruszenia społeczników i presji mediów niż działań magistratu. Po drugie same uchwały nie wystarczą. Trzeba konkretnych działań, masy zaangażowanych ludzi i wielkich pieniędzy. Bez nich tysiące kopciuchów nie przestaną dymić.

Nie zniknie też drugie źródło smogu, a „przy okazji” innych udręk: sznur samochodów. Od pięciu lat Kraków tkwi (dosłownie) w pierwszej setce najbardziej zakorkowanych miast globu. W 2014 r. firma doradcza Deloitte szacowała, że każdy krakus (z niemowlakami włącznie) traci przez korki średnio 22 minuty dziennie. W zeszłym roku było to już ponad pół godziny.

W popularnym zestawieniu TomTom (opartym na danych z nawigacji) Kraków zajął 48. miejsce w świecie ze wskaźnikiem 38 proc. zakorkowanych ulic. W Polsce gorzej jest tylko w Lublinie i Łodzi, ale po ostatnim komunikacyjnym paraliżu mamy szansę zostać liderem także w tej kategorii.

I znów: bez radykalnych działań problem będzie narastał. A wtedy Kraków przestanie gonić globalnych liderów.



Czytaj także

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    a Praga?

    ccc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    jak zwykle megalomaństwo


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Praga wzrost gospodarczy w ciagu dekady o 12 proc., Kraków o 30 proc

    Ola (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Fakt, że startowalismy z zupełnie innego poziomu (biedy), ale - równiez fakt - biegniemy szybciej. Choć lepiej, byśmy jechali. Np. metrem...

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo