Beznadziejna walka z barszczem Sosnowskiego

Beznadziejna walka z barszczem Sosnowskiego

Grzegorz Tabasz

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Don Kichot walczył z wiatrakami, my z barszczem Sosnowskiego. Efekty są mniej więcej takie same. Parząca roślina zniknie z widoku i wyrośnie w tym samym miejscu lub kawałek dalej.
Beznadziejna walka z barszczem Sosnowskiego
Kosztowna, pracochłonna wojna przeciw paskudnemu zielsku skazana jest na niepowodzenie z powodu glebowego depozytu nasion. Ów bank nasion jest znany każdemu ogrodnikowi.

Ślicznie wyplewiona grządka nieustająco zarasta chwastami, a po każdym poruszeniu gleby intruzi rosną jak szaleni. Tak działa magazyn uśpionych na długie lata nasion. Tę samą strategię barszcz Sosnowskiego ma wpisaną w geny. Jedna roślina, której pozwolono zakwitnąć wyprodukuje kilka tysięcy nasion.

Jeśli upadną na ziemię będą kiełkować porcjami przez następne kilka, kilkanaście lat. Jeśli barszcz wyrośnie szczęśliwie nad rzeką, co trafia się nader często, każde wiosenne wezbranie wód przetransportuje parzące zielsko daleko w dół rzeki. W ten sposób barszcz Sosnowskiego opanował nowe ziemie.

Nie chcę być złym prorokiem, ale nie damy mu rady. Usuniemy go z widoku. Poprawimy samopoczucie, odetchniemy z ulgą, a tu masz babo placek: barszcz rośnie jak gdyby nigdy nic!

ZOBACZ KONIECZNIE:



Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo