Rewolucja i uniwersytet

Rewolucja i uniwersytet

Paweł Kowal

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Od Krakowa do Brukseli. Media i rewolucja są jak dłoń i rękawiczka – mawiają Anglicy. Bez gazet, telewizji, internetu żadna rewolucja nie ma szans na powodzenie. Dzięki nim „majdan” nie oznacza tylko tych, którzy stanęli na placu Niezależności, ale tych, którzy wspierali go w domu.
Rewolucja i uniwersytet
W miasteczkach zachodniej Ukrainy majdany i majdaniki były w domach kultury i świetlicach wiejskich, ludzie przychodzili, patrzyli w ekran i przeżywali wydarzenia ze stolicy za pośrednictwem nielicznych stacji, które je pokazywały na całą Ukrainę. Ale tak naprawdę Euromajdan okazał się, jak pisze Igor Lyubashenko, rewolucją internetu.

W 2004 roku królował przekaz telewizji informacyjnych, w 2013 i 2014 zagrały strony informacyjne w internecie. To one nadały tempo zmianie wywołanej przez tych, którzy nie chcieli już zmiany jednych twarzy na inne, ale zmiany systemu. Nie chcieli pytać w Moskwie, co mają zrobić ze swoim życiem. Postawili więc sprawę na ostrzu noża, nie okładając się na komunistyczne czasy.

Rewolucja to szansa na zmianę. Media były inne przed stu laty, inne przed dekadą, ale jeden element się nie zmienił – uniwersytet. Nauka przewraca ludziom w głowach, uczy ich niezależności, daje prawo bycia mądrymi. Problem współczesnej Ukrainy, ale też Gruzji i Mołdawii to brak nowych szkół wyższych, z wyjątkiem nielicznych, jak Katolicki Uniwersytet we Lwowie czy Mohylanka w Kijowie. Świetny Uniwersytet Europejski z Mińska, prześladowany przez Łukaszenkę, wyniósł się do Wilna.

Zmiana potrzebuje nowej elity. Ale może ważniejsze jest co innego. Nic tak nie buduje więzi miedzy rówieśnikami jak wspólne wykłady, wspólny akademik, wspólny podziw i kpina z profesorów, wspólny śpiew, wino, boisko i szatnia. Miał swój czas Uniwersytet Jagielloński, gdy tworzył elitę nie tylko polską, ale środkowoeuropejską – było tak parę razy w historii. Miał swój czas Uniwersytet w Budapeszcie, gdy po 1989 roku kształciły się w nim kolejne pokolenia nowych środkowych Europejczyków, podobnie uniwersytet w Poznaniu tworzył polsko-niemieckie mosty.

Dawne pokolenia urzędników, dyplomatów i polityków z wielu krajów regionu pokazały się w serdecznym uścisku za Układu Warszawskiego i ZSRR. Szczególnie w ramach tego ostatniego więzi powstawały na głównych uczelniach Kijowa i Moskwy. Dobre są stypendia i fundacje wspierające najzdolniejszych, ale nic nie zastąpi prawdziwego uniwersytetu. Kto buduje Uniwersytet, tworzy nową elitę. Dlatego tak ważne jest dla naszej części Europy, że Parlament Europejski wzywa do Powstania Uniwersytetu Partnerstwa Wschodniego. Niech powstanie w Polsce dla studentów z krajów Unii, a także dla Ukraińców, Gruzinów, Mołdawian, Ormian, Białorusinów, Rosjan. Chcemy jednej Europy, złożonej z dwóch płuc? Już dawno trzeba było zacząć od uniwersytetu.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tylko po co nam kolejna instytucja kształcąca eurokratów?!

    Adam (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 4

    Znając UE to na takim "uniwersytecie"znalazłby się wydzia gender, wydział europeistyki (rozumianej jednak jako naukua o instytucjach UE) itp.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama