Dziennik Polski - Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Publiczne zabijanie żyrafy było karygodne

Publiczne zabijanie żyrafy było karygodne

Rozmawia Anna Agaciak Dziennik Polski 24

Publiczne zabijanie żyrafy było karygodne Publiczne zabijanie żyrafy było karygodne

(© Fot. EPA/Liselotte Sabroe. Dostawca: PAP/EPA.)

Dyrektor krakowskiego ogrodu zoologicznego Józef Skotnicki nie kryje oburzenia po zastrzeleniu żyrafy w duńskim zoo. Zapewnia, że gdyby tylko wiedział o planie zabicia samca, krakowskie zoo mogłoby go zabrać z Kopenhagi.
Wczoraj powiedział nam, że wysyła do zarządu Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów żądanie zwołania posiedzenia komisji dyscyplinarnej, poświęconego tej bulwersującej sprawie.

Władze kopenhaskiego ogrodu były głuche na protesty miłośników zwierząt. W rezultacie zdrowa, półtoraroczna żyrafa została tam w ostatnią niedzielę zastrzelona i poćwiartowana. Co gorsza makabrycznej operacji przyglądały się dzieci.
Niektóre zasłaniały oczy z przerażenia, inne patrzyły z zaciekawieniem.

Rozmowa z JÓZEFEM SKOTNICKIM, dyrektorem krakowskiego ogrodu zoologicznego, o bulwersującym zdarzeniu w kopenhaskim zoo.



– Miłośnicy zwierząt z całej Europy kipią z oburzenia po informacji o publicznym zabiciu młodej, zdrowej żyrafy w zoo w Kopenhadze. Co Pan o tym myśli?

– To karygodne, to są wynaturzenia. Takich rzeczy nie wolno robić! Zupełnie tego nie rozumiem. Duńczycy zrobili z zabicia zwierzęcia w zoo show. Zastrzelili żyrafę na oczach dzieci i dorosłych. Jakby tego było mało, publicznie kroili ją na kawałki, a potem karmili mięsem tygrysy. Zrobili niewiarygodną pokazówkę, opowiadając głupoty, że strzał od tyłu sprawił, że zwierzę nie cierpiało.

– Dyrektor duńskiego zoo tłumaczy swą decyzję dbałością o czystość genów. Podobno zabity samiec był mieszańcem podgatunków. O co chodzi?

– Nic tego strasznego show nie tłumaczy! Jeśli samiec żyrafy był mieszańcem, to można go było izolować, trzymać tylko do celów ekspozycyjnych. To, co się stało w zoo w Kopenhadze, jest niemoralne.

– Dlaczego dyrekcja duńskiego zoo nie oddała przeszkadzającego im samca do innego ogrodu?

– Sam chętnie bym go przyjął w Krakowie, zwłaszcza że mamy samczą grupę żyraf. Samce między sobą nie będą się przecież krzyżować. Gdybym tylko wiedział, że chcą się go pozbyć... W naszej pięknej żyrafiarni są wolne miejsca. Ale o planach Duńczyków nie wiedziałem. Uważam, że oni sami powinni wystąpić oficjalnie do wszystkich ogrodów zoologicznych w Europie i zapytać, gdzie znalazłoby się miejsce dla tego samca. Rodzą się tutaj zasadnicze pytania, żyrafy są bowiem objęte europejskim programem hodowli (EEP). O każdym ich ruchu, urodzinach, chorobie, padnięciu musi wiedzieć międzynarodowy koordynator gatunku. On jest po to właśnie powołany.

Obecnie pełni tę funkcję Jörg Jebram z Gelsenkirchen w Niemczech. On musiał wiedzieć o planach duńskiego zoo. Zamierzam wystąpić do szefów EAZY – Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów i zażądać powołania komisji dyscyplinarnej, która zbada zachowanie koordynatora gatunku.

- Czy nie obawia się Pan, że takie pokazy w przyszłości mogą stać się w ogrodach zoologicznych normą?

– Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Widok konającego dużego mieszkańca zoo – takiego jak słoń czy żyrafa – jest okropnym przeżyciem. Pamiętam, gdy w naszym ogrodzie padała ze starości słonica Kinga, o którą walczyliśmy do jej ostatniego tchnienia. Nie życzę nikomu tak przykrego widoku. To była tragedia, nie sensacja. Zabijanie żyrafy, a następnie jej kawałkowanie musiało być makabryczne i niehumanitarne.

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.