Długosza wyprawa w Himalaje

Długosza wyprawa w Himalaje

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Długosza wyprawa w Himalaje
MUZYKA. Która to płyta Leszka Długosza? Nie tak wiele ich, wszak na pierwszą czekał kilkanaście lat. Ale, powiem wprost, to płyta najlepsza!
Długosza wyprawa w Himalaje
Najlepsza nie dlatego, że to wybór typu "The best", ale z powodu nowych, znakomitych aranżacji i świetnej formy wokalnej artysty. Jakże dojrzałego, a jednocześnie pełnego młodzieńczej energii. Oto "Leszek Długosz 2011", jak zatytułował album, artysta spełniony, spokojny, pewny swych przewag i walorów, a zarazem przemawiający do nas odmienionym językiem muzycznym, z lekka zdynamizowanym, zrytmizowanym, z pulsem, który uderza od pierwszej piosenki, w rytmie bossa novy, "Na dworcach wszystkich miast".
I ta odmiana w niczym nie zakłóca odbioru tych jakże dźwięczących nam w uszach od dekad piosenek - a są tu Długoszowe evergreeny, jak "Jurgowska karczma", "Berlin 1913", czy w pełni autorskie: "Także i ty", "Dzień w kolorze śliwkowym", "Już nas tak ta miłość nie obchodzi". Wręcz przeciwnie, aranżacje te dodały piosenkom lekkości, wdzięku, delikatności. Słuchając uśmiechamy się zatem, choć oczywiście śmiech to subtelny, w którym i szczypta nostalgii, i odrobina zadumy nad światem, i pogodna dlań afirmacja. I echa dawnych epok - muzycznej klasyki, paryskich walczyków. A nad wszystkim wzlatają osobowość i charme artysty, który czaruje słuchaczy już ponad 45 lat, i jego jakże rozpoznawalny styl. O ile jednak nieraz podczas recitali Leszek Długosz śpiewa zbyt rozluźniony, nadto swobodnie, na płycie jest zdyscyplinowany, precyzyjny, i przez to pełen lekkości, zwiewności. Bez wątpienia wpływ to dodanej sekcji rytmicznej (z wiele wnoszącą perkusją Damiana Niewińskiego), która dopełniła te piosenki pulsem. To grający na instrumentach klawiszowych Maciej Pierzchała jest jednym z dwu aranżerów 12 piosenek, obok dawnego współpracownika Długosza - Wiesława Murzańskiego, który poza wiolonczelą (pięknie tworzy nastrój w "Mojej obronie") gra i na kontrabasie. Generalnie czuje się, że te nagrania powstawały w jakiejś radosnej, przyjaznej aurze, emanującej z płyty; zresztą w kilku piosenkach wręcz słychać przebijający się przez wokal śmiech Długosza.

Słuchamy też dawnej, niezwykle urokliwej piosenki "U Michalika muzyka", nieobecnej na płytach kompaktowych tego twórcy, jak i piosenki nagranej premierowo - "Ironia", znanej z recitali; tu w wersji jakże efektownej. Warto wsłuchać się w opowieść o tym, że "wyprawa czasem w Himalaje wycieczką kończy się w Beskidy Niskie". Cóż, odbijając się od słów tej piosenki powiem tyle - płyta "Leszek Długosz 2011" nie tylko została pięknie pomyślana, ale i uczestnicy tej artystycznej wyprawy Himalaje osiągnęli.

A że wokół "jesień, jesień już", a i zima czai się w kalendarzu, płyta ta wydaje się być na ten czas idealna. Przyda radości, poprawi nastrój, wniesie uśmiech. Ukoi piękną muzyką i takimiż tekstami. Bo choć "Pod Baranami też już inny czas", jak chce Długosz, to on wciąż taki sam, a nawet jakby młodszy, mimo że śpiewa (acz nie na tej płycie), że nie ma już 20 lat - a nawet ma już, hm, 70. Możliwe to, Leszku?



Wacław Krupiński

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama