Dziennik Polski -  Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Prośba wiary zwycięża

Prośba wiary zwycięża

"Kobieto, wielka jest twoja wiara" (Mt 15, 28)

Ks. Wit Pasierbek SJ: ROZWAŻANIA NIEDZIELNE

Każdy człowiek, który szczerze prosi, chce być wysłuchany i otrzymać to, czego pragnie. Tak często robi dziecko i wówczas kochający rodzic nie jest w stanie odmówić. Na ulicy można spotkać ludzi proszących o jałmużnę. Ktoś prosi lekarza, by szczególnie zajął się pacjentem. Ktoś inny prosi o pomoc w przejściu przez ulicę...


Prosimy, bo ciągle czegoś potrzebujemy. Nie zawsze jednak osiąga się przedmiot prośby, bo czasami proszący nie budzi zaufania, albo zbyt słabo zostało poruszone serce dającego.

Prośba jest wyrazem potrzeby ducha, potrzeby serca. W modlitwie człowiek wierzący prosi Boga o coś konkretnego dla siebie lub dla innych. Niestety, nie zawsze otrzymuje. Dlaczego?

W niedzielnej perykopie Ewangelii św. Mateusza przedstawiona jest nadzwyczajna historia spotkania wiary kobiety kananejskiej z Jezusem. Wprawdzie należy przypuszczać, że nie chodzi tutaj o Kananejkę, gdyż ten naród wcześniej wymarł, ale o Greczynkę, bowiem to kupcy greccy osiedlali się w tamtych stronach. Przez Żydów nazwani byli "Kananejczykami" ze względu na nieetyczne postępowanie w handlu. W tym wypadku kobieta symbolicznie reprezentuje świat pogański. Córka owej poganki była opętana przez złego ducha. Matka szukała pomocy wszędzie. Musiała słyszeć o cudach i uzdrowieniach Jezusa, również o cudownym rozmnożeniu chleba i ryb, i pomimo tego, że Żydzi nie utrzymywali kontaktów z poganami, chce przedstawić Mistrzowi prośbę.

Dialog pomiędzy Jezusem, a ową poganką rozgrywa się w nader dziwny sposób. Najpierw Mistrz nie chce z nią rozmawiać, zastawiając się innym celem posłannictwa. Potem, przez jej nachalność, nazywa ich "szczeniętami" (forma wyjątkowo delikatna, aczkolwiek obraźliwa), by się jej pozbyć. W końcu pochwala wielkość wiary kobiety i spełnia jej prośbę. Kobieta zaś uporczywie trzyma się swojego - prosi o uzdrowienie córki. Jej wiara w powodzenie wystawiana jest kilkakrotnie na poważną próbę. Ale z każdej "potyczki" z Jezusem wydaje się wychodzić zwycięsko, by w końcu otrzymać upragnione zdrowie dla córki.

Można byłoby zapytać: po co to, co najmniej dziwne, zachowanie Jezusa? Po co ta gra? Nie mógł od razu spełnić prośby kobiety? Czy musiał ją i jej rodaków obrażać, nazywając ich "szczeniętami"?

Jezus, wystawiając kobietę na wielką próbę cierpliwości i ufności, chciał ją przywieźć do pełni wiary. Bóg bowiem szuka wiary w człowieku, gdyż tylko wówczas dialog Boga z nim przyniesie właściwe owoce. Jezus nie mógł uczynić żadnego cudu wśród swoich rodaków, ze względu na brak wiary (por. Mt 13, 58). Kobiecie wystarczyły "okruszyny chleba", o które z wielkim wysiłkiem walczyła, ale były to "okruszyny" ze stołu Jezusa. "Pukajcie, a otworzą wam, kto prosi, otrzymuje" (Mt 7, 7-8) - powiedział Jezus i tę metodę zastosowała kananejska kobieta.

Bóg ma wobec każdego człowieka określony plan, który prowadzi do wiecznego szczęścia. Niestety, "myśli Jego nie są myślami naszymi, ani nasze drogi Jego drogami" (Iz 55, 8) i często się rozmijają. Jednakże Bóg nie chce narzucać człowiekowi własnej woli, szanuje jego wolność, stąd potrzeba wiary, by droga Boga i droga człowieka, wola Boga i wola człowieka się zeszły. W przeciwnym razie wiele naszych próśb zostanie "niewysłuchanych", a wiara osłabiona.
1 »
Reklama
Reklama
Reklama