Dziennik Polski -  Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Woleli wójta "kontaktowego"

Woleli wójta "kontaktowego"

Różnica pomiędzy kandydatami, która zdecydowała o wygranej Wiesława Stalmacha, była niewielka. Wyniosła niespełna 8 punktów procentowych. Czy to oznacza, że dziś społeczność gminy Wiśniowa podzielona jest niemal w połowie na zadowolonych i niezadowolonych? Jak tłumaczą mieszkańcy to, że tym razem młody prawnik, nie mający dotąd styczności z samorządem wygrał z doświadczonym samorządowcem?

Na wczorajszą sesję, w czasie której nowy wójt (na zdjęciu) został zaprzysiężony przybyli także niektórzy mieszkańcy. Fot. Katarzyna Hołuj

WIŚNIOWA. Wiesław Stalmach zaprzysiężony. Co na temat zmiany na stanowisku szefa gminy sądzą mieszkańcy?

Niezadowolenia czy rozczarowania mieszkańcy nie wyrażają, przynajmniej głośno, niektórzy jednak nie kryją zaskoczenia takim wynikiem wyborów.
- Dotychczasowy wójt wspierał Kobielnik i znalazło to zresztą odzwierciedlenie w wyniku, jaki tu uzyskał. Kobielnik rozwijał się, może nie w szalonym tempie, ale w tempie umiarkowanym i zmiany, jakie zaszły w jego wyglądzie są widoczne. Ci, którzy głosowali za Wiesławem Stalmachem może po prostu chcieli zmiany, bez żadnych "podtekstów" - mówi nam anonimowo jedna z mieszkanek.

Inni twierdzą, że niezależnie od tego, co się udało i zostało zrobione, zmiana była potrzebna. - Do tej pory, chyba jako jedyna gmina, nie mamy boiska sportowego z prawdziwego zdarzenia. To czego, poza rozwojem infrastruktury, oczekuję, to także większa otwartość nowowybranego wójta na powiat i sąsiednie gminy, lepszy przepływ informacji pomiędzy Urzędem a mieszkańcami na temat pracy wójta i Rady Gminy oraz wspieranie inicjatyw społecznych, bo takich u nas nie brakuje. Liczę, że ten wójt włoży w swoją pracę więcej nie tylko swojej energii, ale także energii odpowiednich ludzi, w tym także zwykłych mieszkańców - mówi Marian Rokosz, mieszkaniec Kobielnika.

Były wójt Stanisław Lampa ocenia zmianę następująco: - To nie jest tak, że poprzedni wójt był zły. Było dwóch dobrych kandydatów, ale mieszkańcy uznali najwyraźniej, że ten rokuje lepiej. Jego atut to na pewno znakomite wykształcenie. Nie wiem, czy jeszcze w którejś z gmin powiatu znalazłby się drugi wójt posiadający dwa fakultety (ukończył studia prawnicze i Wyższą Szkołę Oficerską - przyp. red.). Poza tym ma jeszcze inne atuty: jest w optymalnym wieku do tego, aby przy posiadanym wykształceniu zdziałać coś dla dobra gminy, jest stąd, dobrze świadczy o nim również to, że tuż przed nominacją na sędziego zdecydował się przyjść do samorządu - na pewno więc nie robi tego dla własnej kariery. Jest młody, pełen zapału - pewnie to przeważyło.

Wśród cech, jakie mogły zaszkodzić przegranemu w tych wyborach wójtowi powtarza się mała otwartość. - O "starym" wójcie nic złego powiedzieć nie mogę, zrobił wiele. Jedyne co przychodzi mi na myśl jeśli chodzi o przyczyny porażki dotychczasowego wójt wskazałabym na jego małą komunikatywność. Z tym miał chyba największy kłopot i być może to przyczyniło się do jego przegranej w starciu z kandydatem, którego co prawda nie znam, ale wydaje mi się, że jest komunikatywny i potrafił dzięki temu lepiej dotrzeć do wyborców.

W Radzie Gminy zasiada obecnie dwanaścioro radnych, którzy startowali z tej samej listy, co były wójt Julian Murzyn - KWW Porozumienie dla Gminy Wiśniowa. Pojedyncze miejsca w niej przypadły kandydatom z list: PSL, KWW "Oświata i Zdrowie" oraz KWW Stowarzyszenie Eksploatacji i Rozbudowy Wodociągu w Lipniku pn. Kamiennik. Władysław Maj, jeden z najdłużej działających radnych, wybrany z listy związanej z byłym wójtem zapowiada, że nie ma mowy o tworzeniu opozycji. O byłym wójcie jako gospodarzu gminy ma jak najlepszą opinię, o nowym - nie ma jeszcze wyrobionej (poza tą, że jako nauczyciel może powiedzieć, że w czasach szkolnych był wzorowym uczniem). Na razie nowy wójt zyskał w jego oczach tym, że zwrócił się do niego, jak i pozostałych radnych pełniących tę funkcję także wcześniej i zadeklarował chęć współpracy.
1 »
Reklama
Reklama
Reklama