Miłość i cierpienie Czarnej Damy

Miłość i cierpienie Czarnej Damy

LIZ

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Miłość i cierpienie Czarnej Damy
1/15
przejdź do galerii
Rozmowa z Rozalią Malik z zespołu Negradonna

- Skąd się bierze Twoja muzyka?

- Mam coś takiego w duszy. Moja muzyka jest bardzo osobista. Można powiedzieć, że gram i układam pieśni od zawsze.

Dlaczego pieśni, a nie piosenki?


- Bo poruszają głęboką tematykę, są bardzo liryczne. Nazwa pieśń bardziej do nich pasuje.

- O czym śpiewasz?

- Każdego inspiruje coś innego. Pierwsza w moim sercu jest miłość. Poza tym poruszam tematy metafizyczne – kim jest człowiek, do czego dąży, czym jest dusza i czy jest nieśmiertelna. Interesuje mnie też zagadnienie Boga i ogólnie filozofia egzystencjalna. Czemu tak poważnie? Bo tak właśnie spostrzegam świat, który jest piękny, ale także pełen cierpienia.

- Współczesny świat raczej ucieka od cierpienia. Dominuje komercja, konsumpcja, ludzie chcą się dobrze bawić. Nie czujesz się trochę staroświecka?

- Nie ma dla mnie czegoś takiego jak współczesny świat. Ludzie są bardzo różni, każdy zwraca uwagę na inne sprawy. Wszystko zależy od tego w jakim się obraca środowisku. Znam wiele osób, które myślą podobnie jak ja. Nie czuję się w tym samotna.

- Pochodzisz z wielopokoleniowej i barwnej rodziny artystów. Podobno w waszym domu nie słuchało się nigdy muzyki rozrywkowej. Może stąd taka wrażliwość?

- Tato jest skrzypkiem i faktycznie w moim rodzinnym domu rozbrzmiewała tylko muzyka poważna. Dlatego, gdy w szkole podstawowej usłyszałam muzykę rockową, poczułam, że to jest coś dla mnie. Bo był w tym niesamowity ogień, moc, ludzkie namiętności i emocje.

- Skąd nazwa zespołu Negradonna (Czarna Dama)?

- Taka nazwa przyszła do mnie i pozostała.

- A czarne skrzydła, które zakładasz podczas koncertów, co mają oznaczać?

- Jest to aluzja do aniołów, jako bytów bezcielesnych, które ludzie sobie wyobrażają właśnie ze skrzydłami. U mnie jest to pragnienie utożsamienia z tymi bytami. Pasują do mojej odrealnionej muzyki. Pióra do tych skrzydeł zbierałam na plantach, a w wykonaniu ich pomogła mi moja siostra Cecylia, która jest artystką sztuk wizualnych.

- Cecylia występuje z Tobą na scenie. A gdzie jest trzecia siostra?

- Cecylia gra na skrzypcach i na razie we dwójkę tworzymy zespół, choć istnieje on od 10 lat i jego skład już wielokrotnie się zmieniał. Podkłady elektroniczne wykonuje nasz przyjaciel Piotr Madej. Terasa jest zagranicą i gra na instrumentach perkusyjnych muzykę współczesną. Jak wróci, będzie grać z nami nadal.

- Gdzie można Was posłuchać?

- Gramy w Krakowie i nie tylko. Następny koncert będzie prawdopodobnie w Kawiarni Naukowej na Kazimierzu.

- Podobno lubisz chodzić na cmentarz i to nie tylko z okazji Święta Zmarłych?

- Lubię, bo jest tam pięknie i cicho. Z tych samych powodów lubię chodzić po lesie i górach. Cmentarz Rakowicki jest w centrum miasta, a mimo to stanowi wytchnienie od jego zgiełku, panuje tu metafizyczna aura. W przyszłości chciałybyśmy naszą muzyką upiększać ceremonię pogrzebową. Nasze pieśni są najbardziej adekwatne na tę okoliczność, bo niosą nadzieję na życie wieczne.

Rozmawiała Paulina Polak

POSŁUCHAJ:







Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo