Et in Arcadia Ego

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Cormac McCarthy: Krwawy południk. Tłum. Robert Sudół. Wydawnictwo Literackie 2010, cena 34,90 zł

Cormac McCarthy: Krwawy południk. Tłum. Robert Sudół. Wydawnictwo Literackie 2010, cena 34,90 zł

Z powieścią "Krwawy południk" Cormaca McCarthy'ego są same kłopoty. Ogłoszono, że jest to arcydzieło, ale nie wiadomo, o czym. Z dwóch recenzji, które się już ukazały, pierwsza utrzymuje stanowczo, że to antywestern - pewnie dlatego, że akcja rozgrywa się w połowie XIX wieku na pograniczu amerykańsko-meksykańskim, a bohaterowie jeżdżą na koniach.
Cormac McCarthy: Krwawy południk. Tłum. Robert Sudół. Wydawnictwo Literackie 2010, cena 34,90 zł

Cormac McCarthy: Krwawy południk. Tłum. Robert Sudół. Wydawnictwo Literackie 2010, cena 34,90 zł

Cormac McCarthy: Krwawy południk. Tłum. Robert Sudół. Wydawnictwo Literackie 2010, cena 34,90 zł

Marek Oramus: GALAKTYKA GUTENBERGA

Druga koncentruje się na estetyce świata powieści, czy raczej na jego turpizmie, bo pełno tu brudu, krwi, padliny, mordowania i trupów. Po co bohaterowie tyle mordują, skąd tu tyle niskich instynktów i obrzydliwych praktyk - nie wiadomo.

Drobne wzmianki w tekście, które łatwo przeoczyć, podsuwają pewien trop: kraina opisywana przez McCarthy'ego to przedsionek piekła, a raczej miejsce bezpośrednio do piekła przylegające. "Ale gdzieś w dziele stworzenia ten świat musi się stykać z tym drugim" (domyślnie: z piekłem) - powiada jeden z bohaterów, a zaludniają go "dusze, co omyłkowo wyrzygano z kotła potępienia na wierzch świata". To tłumaczyłoby wielką liczbę zbrodni, a i wszelkiego innego zła, zadawanego bezmyślnie, mimowiednie, bez szczególnej intencji, niepotrzebnie. Można by rzec, że "Krwawy południk" opisuje krańcowe zwyrodnienie ludzi trudniących się zabijaniem innych, tak że w końcu mordują wszystko co się rusza, bez żadnego rozróżnienia. "Południkiem człowieka" autor nazywa apogeum jego dokonań, po którym nadejdzie regres: "Jego południk to zarazem mrocznienie i zmierzch jego dnia". Ironia? Ale w tej powieści, nieskazitelnej pod względem formalnym, mało jest ironii.

Kluczową dla powieści postacią wydaje się sędzia Holden, dwumetrowy olbrzym pozbawiony włosów, łącznie z brwiami, rzęsami i brodą. Sędzia wydaje się osobnikiem wykształconym, który zna języki, wszystko umie, a zarazem znajduje dziwne upodobanie w towarzystwie rzezimieszków i ochoczo wspomaga ich w mokrej robocie. On jeden na trasie rozgląda się, notuje, rysuje w notatniku rośliny, znalezione skorupy i przedmioty. Wszystko trzeba opisać: "Skoro coś istnieje bez mojej wiedzy, istnieje bez mojej zgody" - powiada. A nieco później Holden odsłania się całkowicie, mówiąc, że chce być suzerenem: panować tam, gdzie są inni władcy i unieważniać osądy miejscowych.

Byłżeby więc ów bezwłosy olbrzym o małych rękach i stopach wcieleniem samego diabła? Co w takim razie robi na pograniczu meksykańsko-amerykańskim? Ano, może zaprowadza własne królestwo. Westernem ani antywesternem ta powieść nie jest dlatego, że nie występuje w niej nikt, kto by się przeciwstawił złu, wystąpił w obronie napadanych i zabijanych. Możliwe też, że Holden jest desygnowany przez piekło z zadaniem do wykonania, albo też za jakieś przewinienia został zesłany karnie między ludzi. Jego karabin inkrustowany niemieckim srebrem nosi napis "Et In Arcadia Ego", co znaczy: i ja byłem w Arkadii, i ja byłem szczęśliwy - a teraz muszę się poniewierać po tym łez padole. A skoro już muszę, to sobie tę poniewierkę maksymalnie umilę. Ale może zabrał tę broń komuś, kogo zabił?

Przy takiej interpretacji rzecz nabiera sensu: i sterty trupów, i potrzaskane kościoły z postrzelanymi figurami Chrystusa, Matki Boskiej oraz świętych, i to, że bohaterowie nie mają żadnego życia wewnętrznego. Nie znamy ich myśli, zmagań z własnym sumieniem, wątpliwości. McCarthy przedstawia ich jedynie poprzez działanie i zachowanie, co może i dobrze: po owocach ich poznacie. A może po prostu "Krwawy południk" przedstawia mroczną historię pogranicza między Stanami a Meksykiem już po oderwaniu Teksasu; pogranicza, gdzie wszyscy walczą ze wszystkimi i ten tylko czuje się bezpiecznie, kto pierwszy innych unicestwi. Eskalacja okrucieństwa udziela się wszystkim walczącym stronom, bo oprócz łowców skalpów i Meksykanów są jeszcze Indianie, jako najsłabszy element przeznaczeni do likwidacji. Prawdziwymi ofiarami nieformalnej wojny, są - jak to na wojnach - "cywile". Dzieci, kobiety, starcy, bezbronni jeńcy - wszyscy oni znajdują się na łasce Holdena i giną z rąk niesytych chwały zdobywców.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo