Dziennik Polski -  Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Węzeł gordyjski w Krzywaczce

Węzeł gordyjski w Krzywaczce

Czy dla mieszkańców Krzywaczki, którzy protestują przeciwko dwóm wariantom przebiegu Beskidzkiej Drogi Integracyjnej, branym obecnie pod uwagę, zapaliło się światełko w tunelu? Być może... Jak twierdzą, przesłanki są dwie: za dobrą monetę uznają stanowisko wojewody małopolskiego, a radni mówią tym samym głosem, udzielając poparcia wspólnemu wariantowi.

Ostatnie spotkanie na temat Beskidzkiej Drogi Integracyjnej Fot. Maciej Hołuj

BESKIDZKA DROGA INTEGRACYJNA. Czy można otrzymać pozwolenie na budowę w miejscu, gdzie ma przechodzić projektowana od wielu lat trasa? Okazuje się, że można!

Burmistrz Sułkowic Piotr Pułka, który zainicjował niedawne spotkanie z wojewodą, jest zdania, że Stanisław Kracik dopuszcza korektę przebiegu BDI przez Skotnicę, czyli to, o co od dawna postulują członkowie Stowarzyszenia "Skotnica dla natury".


- Poprzedni wojewoda Jerzy Miller zdawał się całkowicie na Klotoidę (pracownia inżynierska, która opracowała warianty przebiegu drogi - red.) i GDDKiA. Obecny dopuszcza wzięcie pod uwagę wariantu proponowanego przez mieszkańców - twierdzi Piotr Pułka. Jak dodaje, zmieniła się też nieco postawa samego projektanta, co wnioskuje po jego wizycie w Krzywaczce. Została tam przeprowadzona wizja lokalna z udziałem przedstawicieli stowarzyszenia i zaowocowała już zrealizowaną obietnicą ze strony "Klotoidy" wrysowania wariantu, za którym opowiadają się mieszkańcy i przedstawienia go inwestorowi, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

- Stanowisko wojewody jest dla nas pierwszym sygnałem świadczącym o tym, że poza granicami naszej gminy zostaliśmy zauważeni. Nie nazwalibyśmy tego jednak przełomem - mówią członkowie Stowarzyszenia "Skotnica dla natury", które zawiązali mieszkańcy broniący swoich domostw.

Zwracają uwagę, że kiedy o BDI dopiero zaczęto mówić jako o inwestycji planowanej do realizacji, działania radnych Rady Miejskiej w Sułkowicach, pozostawiało wiele do życzenia. Poparli jeden z wariantów (jednak ze swoimi sugestiami), który budził sprzeciw mieszkańców Krzywaczki. Dopiero później, jak mówią, radni "uderzyli się w pierś" i zmienili swoje stanowisko.

Dzisiaj radni nie tylko zmienili zdanie, ale czynnie wspierają protestujących mieszkańców, którzy - jak twierdzą - są przez inwestora lekceważeni. Przejawem solidarności radnych z mieszkańcami jest pismo, jakie wystosowali do GDDKiA w Warszawie, gdzie wyrażają swoje poparcie dla wariantu, który mieszkańcy zaproponowali jako alternatywne rozwiązanie.

Argumentują, że jest on korzystny dlatego, że: * przechodzi przez tereny niezamieszkałe, a po stronie miejscowości Wola Radziszowska nawet przez nieużytki, ewentualnie łąki i pola uprawne, które ponadto są terenami nieuzbrojonymi; * biegnie granicą dwóch powiatów: myślenickiego i krakowskiego, a jednocześnie granicą trzech miejscowości: Głogoczowa, Krzywaczki i Woli Radziszowskiej oraz * nie spowoduje konieczności opuszczania przez mieszkańców Skotnicy ich nowowybudowanych domów, bo omija tereny, na których stoją. Na koniec radni proponują, aby wariant popierany przez nich i mieszkańców w dalszym przebiegu drogi łączył się z wariantem autorstwa firmy projektowej "Klotoida".

Postawa radnych i władz gminy budzi zdziwienie projektanta, którego zdaniem powinni oni brać pod uwagę dalekosiężne zyski, jakie całej gminie da wybudowanie dobrego połączenia ze Śląskiem (przyciągnięcie inwestorów), a nie wyłącznie straty mieszkańców jednego przysiółka. - Rozumiem mieszkańców, którzy bronią swoich domów. Sam, gdybym był na ich miejscu, też pewnie tak bym się zachowywał. Dziwi mnie jednak postawa samorządu - mówi Andrzej Zygmunt z pracowni inżynierskiej "Klotoida" w Krakowie.
1 3 »
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama