Dziennik Polski -  Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Miłe strony starości

Miłe strony starości

Starość nie jest chorobą i nie można się z niej wyleczyć, ale da się ją oswoić. Dlatego to, co się pisze i mówi o tzw. jesieni życia, powinno być adresowane zarówno do ludzi w podeszłym wieku, jak i do młodych.

Na starość można się uczyć równie wydajnie, co udowadniają dojrzali studenci Collegium Ignatianum w Krakowie (na zdjęciu) Fot. Anna Kaczmarz

STYL ŻYCIA. Żeby rok był pogodny, każdy dzień musi być wyzwaniem

Starość to czas w życiu jak każdy inny i powinno się go zaakceptować tak jak młodość i wiek średni.
Pewnie, że im więcej lat przybywa, tym większa świadomość zbliżania się kresu i tym większy strach przed śmiercią. Gdy jesteśmy młodzi, nie tylko śmierć, ale i starość jest zjawiskiem nie dość, że odległym w czasie, ale też często zupełnie abstrakcyjnym. W młodości wydaje nam się nawet, że wiek podeszły wraz z jego trudnościami i dolegliwościami dotyczy innych, tak jak i poważne choroby czy wypadki. Nie chcemy myśleć o zmarszczkach. A potem sięgamy po coraz to nowe "leki", które mają chronić przed upływem czasu.


Profesor Ewa Sikora, zajmująca się procesami starzenia, uważa, że oswojenie starości i znalezienie jej miłych stron jest zadaniem trudnym, ale nie niemożliwym. Mimo swoich oczywistych ograniczeń, nie musi ona być jedynie czekaniem na śmierć. Może i powinna być aktywna. W miarę możliwości.


Starość to wszak spadek sprawności organizmu związany nie tylko z drobnymi dolegliwościami, ale również poważnymi chorobami wieku podeszłego. W Polsce bardzo często dochodzi do tego zubożenie ludzi w wieku poprodukcyjnym. Brak pieniędzy nie poprawia komfortu życia, a to, czy oswoimy starość zależy nie tylko od nas samych, ale i naszego otoczenia.


Dla osób starszych ważny jest jednak przede wszystkim kontakt z bliskimi. Jednak tempo życia jest tak duże, że młodym często brakuje czasu i sił na spotkania z seniorami. To trzeba i można zmieniać.


Tom Kirkwood, napisał w swojej książce pt. "Czas naszego życia" o tzw. "banku wsparcia społecznego". Proponowany przez niego "bank" oparty jest na zasadach finansowania za młodu swojej opieki na starość. W Anglii, skąd pochodzi Kirkwood, jest to realne. W Polsce taki sposób zapewnienia sobie komfortu w podeszłym wieku to raczej melodia dalekiej przyszłości. Profesor Ewa Sikora uważa, że u nas zasadę "banku wsparcia społecznego" można rozumieć w inny sposób. Otóż często nasi rodzice pomagają nam w wychowaniu dzieci; gdy sami stajemy się dziadkami - bawimy wnuki. A potem nasze dzieci opiekują się nami, a wnukowie, miejmy nadzieję pomogą w jesieni życia swoim rodzicom. W ten sposób budujemy bezcenne więzi, które sprawią, że i my, gdy zajdzie potrzeba, będziemy mogli liczyć na pomoc.


Ale zanim będzie to potrzebne, należy - zdaniem profesor Ewy Sikory - schować do lamusa stwierdzenie: to już nie dla mnie (komórka, komputer, latanie samolotem, wizyta u fryzjera) i wciąż wyznaczać sobie cele do osiągnięcia, nawet przez ludzi w bardzo podeszłym wieku. Może to sprawić, że poczujemy się młodsi.


Poszerzanie wiedzy nie jest zaburzone w podeszłym wieku, o ile nie jesteśmy dotknięci poważną demencją. Na starość można się uczyć równie wydajnie, choć zajmuje to więcej czasu niż w młodości. Mimo to, nie powinno się rezygnować ze zdobywania nowych umiejętności. Podejmowanie kolejnych wyzwań jest jak najbardziej możliwe i jak wykazują badania, daje seniorom nawet więcej satysfakcji i radości niż ludziom młodym.


Niektórzy mówią, że sposób starzenia się zależy od tego, co natura zapisała w genach. Zdaniem pani profesor roli genów w starzeniu się nie ma co demonizować. Podobnie jak Tom Kirkwood uważa ona, że starzenie się jest "kowalne", czyli, że można je modyfikować. Wymaga to jednak wysiłku.


Warto zatem u progu Nowego Roku podjąć ów wysiłek i spisać kilka, kilkanaście postanowień, które pozwolą nam żyć lepiej i pogodniej.


Można, na przykład regularnie słuchać wiadomości i czytać przynajmniej kilkanaście stron książki dziennie, jak pani Zofia (82 lata); spacerować, godzinę każdego dnia, a jeśli pogoda nie dopisuje, zrobić 600 kroków w mieszkaniu, jak pani Jasia (80 lat); przynajmniej raz na tydzień pogadać z przyjaciółką, osobiście lub przez telefon, jak pani Ania (76 lat); zapisać się na kurs tańca dla seniorów (dwa razy w tygodniu po godzinie), jak pani Alina (65 lat); kupić komórkę i nauczyć się nią posługiwać, pomogą w tym wnuki, jak pani Hanka (81 lat); a może oswoić komputer z nieocenioną pomocą wnuków, jak pan Zbigniew (77 lat); wybrać się od czasu do czasu na koncert, do kina, do teatru, jak pani Halina (81 lat); chodzić do fryzjera, nie żałować sobie drobnych przyjemności, starannie się ubierać i każdy dzień traktować jak kolejną przygodę i wyzwanie, jak pani Agata, (93 lata).


MAJKA LISIŃSKA-KOZIOŁ
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama