Dziennik Polski -  Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Tajemnica wigilijnego opłatka

Tajemnica wigilijnego opłatka

Duże są dla dorosłych. Małe dla dzieci. Różowe dla zwierząt domowych. Wszystkie cienkie i z połyskiem. Tylko ich ornamentyka jest inna. Od kilku lat największym powodzeniem cieszą się opłatki z wizerunkiem Jana Pawła II. Wypiekają je siostry felicjanki z Krakowa. Opłatki pieczone w tym klasztorze zawsze były na wigilijnym stole papieża Polaka. W ub. roku górale z Zakopanego zawieźli je Benedyktowi XVI.

Przygotowywanie ciasta na opłatek Fot. autorka

Tradycja dzielenia się opłatkami wigilijnymi sięga początków chrześcijaństwa i starych zwyczajów kościelnych, związanych z celebrowaniem mszy świętej, na którą wierni przynosili specjalne chleby ofiarne, tzw.
eulegie.


W Krakowie od lat z wypieku opłatków słynie klasztor Zgromadzenia Zakonnego Sióstr Felicjanek. Dziś wprawdzie opłatkowy rynek zdominowali świeccy producenci, a siostry pieką na użytek wewnętrzny, jednak co roku do klasztornej furty dzwonią ci, którzy nie wyobrażają sobie Bożego Narodzenia bez opłatka od zakonnic. Tu również składane są specjalne zmówienia, np. na opłatki o szczególnym wzornictwie. Toteż w okresie przedświątecznym pracy jest mnóstwo.


Wypiekanie opłatków siostry zaczynają już we wrześniu. W specjalnym, sterylnie czystym pomieszczeniu stoi rzędem kilka urządzeń, przypominających maszyny do wypiekania gofrów. Jedna z sióstr, zwykle starsza wiekiem, przygotowuje ciasto i wlewa je do formy. Potem przykrywa żeliwną pokrywą, przesuwa się na ruchomym krzesełku do następnego urządzenia, gdzie powtarza tę czynność. Czerwone światełko sygnalizuje, że urządzenie pracuje. Siostra Alina, odpowiedzialna za wypiek opłatków, mówi, że najważniejsze jest to, aby nie przegapić momentu, gdy trzeba wyjąć opłatek. Nawet kilka sekund decyduje o tym, czy nie trzeba będzie potraktować go jak odrzut. Pozostając dłużej w piecu będzie nie tylko żółtawy, ale także zbyt kruchy. Opłatek, jak twierdzi siostra Alina, nie powinien się kruszyć. Po tym poznaje się, czy był wypiekany przez specjalistę. Opowiada, że dostała właśnie list z życzeniami świątecznymi, do którego włożono kawałek opłatka. - Po otwarciu listu okazało się, że został tylko biały proszek - mówi siostra.


Po wypieczeniu opłatki

muszą poleżeć.




W suchym i chłodnym pomieszczeniu. Potem są przycinane. Matryca urządzenia do wypieku jest tak skonstruowana, że produkt końcowy to płat, z którego można wykroić sześć opłatków. Każdy arkusz trzeba najpierw wyrównać na brzegach. Zajmuje się tym młodziutka postulantka. Uzbrojona w nożyce o bodaj półmetrowych ostrzach, zręcznie przycina krawędzie.


Ciasto do wypieku opłatków składa się wyłącznie z pszennej mąki i wody. To, że jeden smakuje tak, drugi inaczej, że jeden jest bielusieńki, a drugi żółtawy, zależy w dużej mierze od mąki. Krakowskie felicjanki od lat mają jednego dostawcę, który gwarantuje, że mąka jest sypka i z najszlachetniejszego gatunku pszenicy. Jeśli mąka zawierałaby jakiekolwiek zanieczyszczenia, na opłatkach wyjdą grudki. Ważne są też proporcje mąki i wody.


- To cała tajemnica naszego opłatka - uśmiecha się siostra Alina.


Inna z sióstr dodaje, że do tej pracy trzeba mieć właściwe podejście i odpowiednie usposobienie. Opłatek to symbol miłości i pokoju. Ten, kto je piecze, musi więc sam mieć w sercu pokój i być życzliwym wobec innych ludzi.


Urządzenia do wypieku opłatków robią rzemieślnicy spod Warszawy. Co pewien czas wymieniają matryce. Zmienia się bowiem ornamentyka opłatków. Wśród tych tradycyjnych są stajenka betlejemska, żłóbek z Dzieciątkiem Jezus, Święta Rodzina, pokłon Trzech Króli, anioł, ogłaszający Dobrą Nowinę. Polonusi z USA, Austrii, Niemiec i innych krajów zamawiają dodatkowo opłatki np. z choinką. W ostatnich latach najwięcej ludzi pyta o opłatki z wizerunkiem Jana Pawła II. W czasie jego pontyfikatu na wigilijnym stole w prywatnych papieskich apartamentach zawsze były opłatki z Krakowa, od sióstr felicjanek. W ub. roku górale zawieźli je Benedyktowi XVI.


Nazwa "opłatek" pochodzi od łacińskiego słowa oblatum, co znaczy dar ofiarny.


Tradycja dzielenia się opłatkiem jest kultywowana tylko w Polsce. Zwyczaj ten wywodzi się z czasów wczesnego średniowiecza. Wówczas to wierni dzielili się podczas mszy św. poświęconymi chlebkami. Część z nich po mszy zanoszono wiernym nieobecnym w kościele. Chlebki te spożywano również podczas tzw. agap - uczt braterskich. Był to symbol jedności chrześcijan i ich zjednoczenia z Bogiem. Opłatek, którym łamiemy się współcześnie, ma więc "kruszyć nienawiść i gniew, a budować pojednanie i miłość".


Tradycja opłatkowa w naszym kraju sięga XVIII wieku. Początkowo obyczaj ten przyswoiła sobie szlachta, mieszczaństwo i arystokracja. Na wsi zaczęto dzielić się opłatkiem dopiero na początku XX wieku. Początkowo opłatki wypiekano w domach. Pod koniec XIX wieku zajęli się tym niektórzy cukiernicy, a przede wszystkim siostry zakonne. W Poznaniu ponadstuletnią tradycję wypiekania opłatków mają siostry pasterki od Opatrzności Bożej. W Krakowie, wspomniane wyżej siostry felicjanki.


Opłatek przedstawia zawsze jakiś symbol albo scenę biblijną. Kiedyś bardzo modne były motywy świeckie: dworki, pałace, królewski herb, korona, motywy roślinne i inne ozdobne. Dziś są to najczęściej sceny o tematyce bożonarodzeniowej: narodzenie Jezusa, pokłon pasterzy, hołd Trzech Króli. Na opłatkach można też zobaczyć wizerunki Adama i Ewy - pierwszych ludzi pod drzewem poznania dobra i zła, a także aniołki.


Księża przypominają, że opłatek powinien być poświęcony i pochodzić z pewnego źródła. Apelują, aby wierni nie kupowali opłatków w marketach i na targowiskach. Od wieków w okresie adwentu poświęcone opłatki roznosili po domach organiści. Opłatki nabywane w ten sposób nie mają ustalonej ceny. Osoby biedne dostają opłatki za darmo. Większość wiernych wręcza organiście w zamian za opłatek drobny datek. Zwykle od 2 do 5 złotych.


- Oczywiście, można kupić opłatek w supermarkecie, tak jak kupuje się chleb, masło czy ogórki. Jednakże w takim wypadku bez sensu jest przygotowywanie wigilii i oczekiwanie na przyjście na świat Jezusa Chrystusa. Opłatek to jak chleb Boży, łamanie się nim ma wymiar sakralny. Jestem pewien, że zdecydowanej większości wiernych nie trzeba o tym przypominać - mówi ks. dr Czesław Sandecki, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego krakowskiej kurii metropolitalnej.


Przed laty wypiekiem opłatków zajmowało się kilka zgromadzeń zakonnych w kraju. Dzisiaj każdy może kupić maszynę do pieczenia opłatków i sprzedawać je np. na straganie czy w supermarkecie. Księża ubolewają z tego powodu, że opłatek stał się zwyczajnym towarem, tyle że kupowanym okazjonalnie. Dlatego apelują, aby ocalić piękną tradycję adwentu i nabywać poświęcone opłatki - symbol miłości i pojednania - w kościelnej zakrystii lub u organisty. To jest też znakiem przynależności do parafialnej wspólnoty.


GRAŻYNA STARZAK


gstarzak@dziennik.krakow.pl
Reklama
Reklama
Reklama