Dziennik Polski -  Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Globalne i polskie nierówności

Globalne i polskie nierówności

Biedni dziedziczą biedę, bogaci - bogactwo

Robert Borkowski

Robert Borkowski




Biedni dziedziczą biedę, bogaci - bogactwo


   Różnice szerokości geograficznej są jednocześnie wyznacznikami dysproporcji społeczno-gospodarczego rozwoju - zauważył Bertrand Schneider w raporcie dla Klubu Rzymskiego "Rewolucja bosych". Podczas gdy społeczeństwa postindustrialne dokonują podboju kosmosu, eksperymentów genetycznych, rewolucjonizują komunikowanie i pławią się w rozrywkach cyberprzestrzeni, połowa sześciomiliardowej ludzkości wciąż cierpi głód.
   W drugim półwieczu XX stulecia nastąpił ogromny wzrost gospodarczy, w wyniku którego światowa produkcja dóbr i usług zwiększyła się siedmiokrotnie.
W krajach uprzemysłowionych ilość odpadków wytwarzanych przez statystycznego mieszkańca potroiła się w ciągu ostatnich 20 lat. W tym samym czasie liczba ludności świata podwoiła się. Przygniatająca większość wiejskiej ludności Południa została schwytana w spiralę nędzy i głodu. Około 20 proc. ludzkości nie ma dostępu do wody pitnej, 40 proc. nie wie, co to urządzenia sanitarne, dalszych 40 proc. jest pozbawionych elektryczności, przeszło 800 milionów ludzi cierpi z powodu niedożywienia, a połowa mieszkańców Ziemi egzystuje w bardzo skromnych warunkach, żyjąc za mniej niż 2 dolary dziennie.
   Jedna piąta ludzkości zamieszkuje kraje uprzemysłowione, o wysokim poziomie produkcji oraz konsumpcji. Pozostałe cztery piąte - to mieszkańcy krajów ubogich, intensywnie eksploatujący zasoby naturalne, aby zapewnić sobie środki utrzymania. Idea zrównoważonego rozwoju nie jest dotychczas w pełni realizowana, choć wiele krajów zmienia kierunki swej polityki gospodarczej, a inicjatywy tego rodzaju, jak "Szczyt Ziemi" oraz konwencje dotyczące zmian w globalnej gospodarce (np. kontrowersje wokół protokołu z Kioto) świadczą o wzroście troski o przyszłość ludzkości.
   Przyczyny uporczywie utrzymującego się ubóstwa mają charakter zarówno strukturalny, jak i związane są z aktualną sytuacja gospodarczą. B. Schneider podkreśla determinanty nędzy i głodu w krajach określanych do niedawna mianem Trzeciego Świata - takie, jak: wojny, brak stabilizacji politycznej, zadłużenie, niewłaściwe użytkowanie gruntów, pustynnienie i susza, cena forsownej industrializacji, destabilizujący wpływ ruchów migracyjnych i przyrostu naturalnego. Rozwój Trzeciego Świata jest nie tylko sprawą przetrwania lokalnych społeczności, ale również wiąże się z pokojem i bezpieczeństwem całego świata. Każda "rewolucja bosych" może się przemienić z pokojowych inicjatyw w radykalny wariant zbrojnej przemocy.
   Koniec zimnej wojny potwierdził rosnące napięcie między krajami bogatymi a ubogimi, między Północą a Południem. Równolegle w krajach rozwijających się nasila się konfrontacja między bogatymi a biednymi. Nienawiść biednych kieruje się jednak głównie przeciw Zachodowi, a szczególnie przeciw oglądanemu w telewizji bogactwu i marnotrawstwu amerykańskiego społeczeństwa, choć również przeciw ostentacyjnemu bogactwu, arogancji i stylowi życia lokalnych elit.
   Według intelektualistów związanych z Klubem Rzymskim kontrasty i konflikty są oznakami pierwszej rewolucji globalnej i świadczą o niepewności, jaką obarczona jest przyszłość naszej planety. Świat stał się chaotyczny i nieprzewidywalny. Bezprecedensowy kompleks geostrategicznych wstrząsów stwarza, ich zdaniem, niemożliwe do przewidzenia sytuacje.
   Szczególną, symboliczną wymowę miało przyznanie Nagrody Nobla Amartyi Senowi za prace poświęcone biedzie, ćwierć wieku po otrzymaniu tej samej nagrody przez Gunnara Myrdala. Obaj poświęcali uwagę głównie krajom rozwijającym się i globalnym kontrastom, próbując znaleźć remedium na ubóstwo. Sen w swych rozważaniach zauważa biedę także w krajach bogatych, pisząc o różnych stopniach upośledzenia i niszach niedostatku, o konieczności posiadania w bogatych krajach większych dochodów, by "publicznie pokazywać się bez wstydu". Problematyka ta znajduje się dziś w centrum uwagi wielu innych badaczy. Nowa stratyfikacja, nowe nierówności w społeczeństwie postindustrialnym, ekonomia postrynkowa, tercjaryzacja gospodarki są przedmiotem badań ekonomistów i socjologów.
   W następstwie trwającej kilkanaście lat transformacji ulega przemianom stratyfikacja społeczna oraz postawy wobec bogactwa i ubóstwa. Szybki wzrost zróżnicowania na tle materialnym wygenerował nowe zjawiska - enklawy zamożności oraz marginalizację całych grup i środowisk zawodowych. Nowym zjawiskiem w Polsce lat 90. stało się bezrobocie ze wszelkimi jego społecznymi skutkami, między innymi rozwojem patologii społecznych i przestępczości. Przemianom socjoekonomicznym towarzyszy między innymi nieokiełznany konsumpcjonizm wraz z gigantycznym rozwojem rynku reklamy, działającym szczególnie na młode pokolenia. Powoduje to ogromne przemiany w zakresie struktury konsumpcji oraz hierarchii potrzeb. Zmianie ulega etos pracy oraz stosunek do pieniędzy - ich zarabiania, wydawania i oszczędzania. W następstwie przemian cywilizacyjnych, rewolucji informacyjnej i globalizacji, coraz większego znaczenia nabiera wiedza i edukacja, a dostęp do nich daje szanse na osiąganie sukcesów materialnych i zawodowych oraz uzyskanie wysokiego statusu społecznego.
   W kontekście dzisiejszego obrazu nierówności społecznych w Polsce warto zwrócić uwagę na dotychczasowy dorobek nauk społecznych, dla których nierówności i kontrasty społeczne zawsze były i powinny być przedmiotem dociekań. Nie sposób dokonać rzetelnej analizy sytuacji współczesnego społeczeństwa bez znajomości jego historii, także w zakresie biedy, niedostatku, niesprawiedliwości i podziałów społecznych.
   Ogromnym paradoksem wynikającym z natury systemu komunistycznego było to, że problem społecznych nierówności stanowił jeden z centralnych wątków socjologii marksistowskiej, lecz przez polską socjologię marksistowską (z wyjątkiem nielicznych jej przedstawicieli) nie był wykorzystany. Nierówności i kontrasty były przedmiotem dociekań socjologów, lecz nigdy w odniesieniu do społeczeństw krajów tzw. realnego socjalizmu. Jedynie częściowo socjologia odnosiła się do położenia robotników jako "przodującej klasy" ówczesnego systemu, badając niektóre sfery ich życia (np. środowisko hotelu robotniczego, sytuację mieszkaniową robotników, migracje ze wsi do miast itp.).
   W okresie przełomu sierpniowego 1980 r. tematyka niedostatku i niesprawiedliwości zagościła w publicystyce społecznej. Bieda stała się też przedmiotem badań socjologicznych, podobnie jak niezmiernie interesujące analizy kontrastów i nierówności dochodów przeprowadzane przez prof. Jacka Tittenbruma, który w przebudzeniu świadomości krzywdy społecznej upatrywał jednego z zasadniczych źródeł fali protestów 1980 roku. Szacuje się, że rozpiętości dochodów między najwyższą a najniższą płacą miała się co najmniej jak 20:1. Rozpiętości te narastały szczególnie w latach 70., a wynagrodzenie zależało głównie od wielkości zakładu pracy w ówczesnej "Polsce branżowej". Zróżnicowanie dochodów w niektórych państwach zwanych socjalistycznymi było większe niż w wielu krajach kapitalistycznych. Wystarczy przypomnieć, że płaca minimalna w pierwszej połowie lat 80. wynosiła 1/4 średniej płacy, o tej zaś Przemysław Wójcik napisał: Pojęcie "średnia płaca" - ktoś kiedyś wymyślił i wprowadził taką kategorię, by ukryć dokonywaną zmianę relacji płac między różnymi gałęziami gospodarki oraz zróżnicowanie płac wewnątrz poszczególnych gałęzi. Średnia płaca jest statystyczną fikcją...
   Z chwilą rozpoczęcia transformacji gospodarczej można mówić o fali powszechnego entuzjazmu dla przekształceń ustrojowych. Już jednak badania świadomości społecznej "Polacy ’80" i kolejne sondaże tego cyklu wykazały istotne rozbieżności w sferze oczekiwań politycznych i ekonomicznych społeczeństwa polskiego. Aprobata dla transformacji wynikała z utożsamiania ustroju demokratycznego z powszechnym dobrobytem. Można postawić tezę, że fala entuzjazmu nie ominęła też ośrodków badawczych - w pierwszej połowie dekady lat 90. głosy o lekko chociażby kasandrycznym wydźwięku należały do rzadkości. W publicystyce owego czasu zagościły stereotypowe obrazy sukcesu, dynamicznego rozwoju firm, przedsiębiorczości i szybkiego mnożenia bogactwa i dostatku. Rodzimy wzorzec self-made mana stawiał w cieniu pogardy sieroty po komunizmie. Zwolennicy przekształceń prześcigali się w fetyszyzacji pojęć "rynek", "prywatyzacja", "duch przedsiębiorczości". Krytycy nadmiernych kosztów społecznych jednoznacznie zaś etykietowani byli mianem zwolenników ancien r`egime’u. Znawcy zagadnienia podkreślają jednak, że Polska weszła w okres transformacji z jedną piątą populacji żyjącą w sferze zagrożenia ubóstwem. Socjologowie dostrzegają ciągłość i dziedziczenie biedy z przeszłości (także PRL-owskiej). Ubogie rodziny z reguły pozostają w tym położeniu od paru pokoleń, a już od dawna widoczne jest zjawisko dziedziczenia pozycji społecznej rodziców, co oznacza, że w przyszłości podziały będą ulegać utrwalaniu, a nierówności powiększaniu.
   Stosunkowo szybko problematyka nowych nierówności społecznych, sfer ubóstwa i marginalizacji całych grup społeczno-zawodowych, degradacji całych obszarów (jak np. "koczowniczy" styl życia mieszkańców terenów popegeerowskich) stała się tematem wielu badań. Podniosły się głosy wskazujące dramaty całych społeczności będących outsiderami "kapitalistycznej rewolucji". Problematyka kontrastów między ubogimi a bogatymi wielokrotnie gościła na łamach periodyków socjologicznych. Pojawiły się prace poświęcone społecznościom popegeerowskim, niedostatkom życia ludzi starych, feminizacji biedy, też kwestii "dziedziczenia ubóstwa" przez młodzież. Widocznym zjawiskiem, które stało się przedmiotem analiz socjologicznych ostatniej dekady, były również rozmaite formy żebractwa, uprawianego szczególnie na ulicach wielkich miast.
   Nowym problemem społecznym jest w Polsce narastające w ostatnich latach zjawisko bezdomności, opisywane przez licznych badaczy. Pomimo danych statystycznych świadczących o poprawie zasobów mieszkaniowych Polaków (mieszkań jest 11 mln, na każde z nich przypada 3,18 osoby, co oznacza 18 m2 powierzchni przypadającej na osobę, a więc 0,9 osoby na jedną izbę mieszkalną) liczba ludzi pozostających bez stałego dachu nad głową wzrosła. Nowymi elementami wielkomiejskiego pejzażu lat dziewięćdziesiątych stały się noclegownie, dworce zasiedlone przez żebraków i ogródki działkowe zamieszkane przez bezdomnych.
   Istotnym nurtem refleksji humanistycznej jest także badanie świadomości bogactwa, postaw wobec bogatych, a także moralnej strony bogacenia się i etyki gospodarczej. Osobną kwestią są wzory zachowań i konsumpcji, tworzące się obyczaje elit pieniądza w Polsce, a także sposób przedstawiania w mass mediach i społeczny odbiór "ludzi sukcesu". I w tym nurcie rozważań można odnotować pojawienie się interesujących monografii poświęconych "nowemu bogactwu" w naszym kraju. Ksiądz Andrzej Zwoliński pisze, że za św. Augustynem można przyjąć, iż pojęcia "bogaty" oraz "biedny" są nader względne oraz że różne mogą być źródła bogactwa: pracowitość, przedsiębiorczość, oszczędność, wyzysk, dziedziczenie. Niezależnie od źródeł, bogactwo jest wyrazem uprzywilejowania i w jakimś stopniu przeciwstawienia się zasadzie równości społecznej. We wszelkich wnioskach podkreśla się rosnącą skłonność Polaków do konsumpcjonizmu, postrzegania świata przez pryzmat dóbr materialnych, oceny innych ludzi poprzez ich stan posiadania etc. Wyraźnie stajemy się społeczeństwem, które raczej chce "mieć" niż "być". Wielu badaczy wskazuje także narodziny modelu kastowego. Czyni tak prof. Janusz Czapiński pisząc, że dzieci obecnych dzieci sukcesu będą jeszcze bardziej doinwestowane, natomiast dzieci obecnych dzieci niedoinwestowanych - bardziej niedoinwestowane. Grupa sukcesu się obroni. Będzie mieszkać w strzeżonych kondominiach, powodując tym odnawialną frustrację społeczną wśród innych grup. Takie zjawisko zrodzi bunty. To nieuniknione.
   Kontrasty stanowią pożywkę rozlicznych mitów i zrytualizowanych narzekań, z których najczęściej powtarzana jest mantra "Polacy nie mają pieniędzy" albo "jeszcze nigdy nie było takich kontrastów jak dzisiaj".
   Polacy mają dziś 10,5 miliona samochodów, a co drugie gospodarstwo domowe wyposażone jest w dostęp do telewizji kablowej. Stereotypowym banałom o nędzy i kontrastach przeczą wszelkie statystyki wzrostu konsumpcji, w tym sprzedaży urządzeń AGD oraz elektronicznych. Przedświąteczny szał zakupów, masakra w supermarkecie "Media Markt" dowodzą tylko, jak Polacy złaknieni są wydawania pieniędzy.
   Problematyką silnie powiązaną z dychotomią bogactwo - ubóstwo jest niewątpliwie kwestia rynku pracy i bezrobocia. Warto przypomnieć, że bez pracy pozostaje dziś prawie co piąty Polak. Według danych GUS stopa bezrobocia osiągnęła 17,4 proc., a według urzędów pracy - aż 19,9 proc. (nie można więc jednoznacznie stwierdzić, ilu jest w Polsce bezrobotnych wobec mnogości metod obliczeniowych). Z kolei ogólnopolskie badania ankietowe Instytutu Badań nad Gospodarka Rynkową, przeprowadzone w roku 1994, wykazały, że 29,6 proc. respondentów podejmuje pracę na czarno. Według oszacowań ekonomistów wysokość nieopodatkowanych dochodów z pracy sięga około 8,1 proc. PKB, tym samym udział dochodów nierejestrowanych wynosi około jednej siódmej (13,8 proc.) wszystkich dochodów osobistych. Jednocześnie zakupy z sektora nielegalnego (produkty, usługi, zatrudnianie kogoś na czarno) deklarowało 22,8 proc. osób. Problematyka bezrobocia ma już obszerną literaturę w rodzimej socjologii, warto zauważyć, że nie jest ono wyłącznie fenomenem kilkunastu lat transformacji.
   ROBERT BORKOWSKI
- politolog i dziennikarz. Adiunkt Wydziału Nauk Społecznych Stosowanych Akademii Górniczo-Hutniczej, doktor nauk humanistycznych z zakresu teorii polityki, zajmuje się funkcjonowaniem współczesnych systemów politycznych, terroryzmem, agresją i przemocą oraz współczesnymi problemami cywilizacji. Tekst stanowi fragment referatu wygłoszonego w cyklu wykładów Technicznego Uniwersytetu Otwartego Akademii Górniczo-Hutniczej.
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama