Zemsta bez kontusza

Łukasz Gazur

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

W „Zemście” reżyserka zrezygnowała z historycznego kostiumu

W „Zemście” reżyserka zrezygnowała z historycznego kostiumu ©Fot. Andrzej Banaś

Anna Augustynowicz, jedna z najbardziej znanych polskich reżyserek, w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie sięgnęła po „Zemstę”. Wydawałoby się, że to najlepszy możliwy wybór na dzisiejsze czasy. Historia zamku przedzielonego murem dźwięczy wyjątkowo aktualnie. Niestety, spektakl raczej rozczarowuje, choć zapowiadało się interesująco. I to z kilku powodów.
W „Zemście” reżyserka zrezygnowała z historycznego kostiumu

W „Zemście” reżyserka zrezygnowała z historycznego kostiumu ©Fot. Andrzej Banaś

Anna Augustynowicz chciała odrzeć dramat Aleksandra Fredry z historycznego kostiumu. Dlatego właśnie główni bohaterowie jej spektakli kontusze zostawili w garderobie. Wychodzą w czarnych spodniach i podkoszulkach. Ale mimo tego zabiegu spektakl w żaden sposób nie próbuje nawet diagnozować stanu na dziś. Niestety. Na pierwszoplanowego bohatera tej teatralnej opowieści wyrasta nuda. I tylko finałowa scena jest jakąś próbą krytycznego zmierzenia się z tekstem Fredry. Owa „zgoda” wybrzmiewa jak frazes, pustosłowie na użytek chwili. Ale to niestety za mało, by móc tę „Zemstę” bez kontusza uznać za spektakl udany.

Zresztą całość została tu wzięta w sceniczny nawias. Jest grą w grze, teatrem w teatrze. Stół jednocześnie staje się sceną, aktorzy momentami po prostu deklamują swoje kwestie, mnóstwo tu trików i umowności. Obserwujemy jakby teatr od środka. To ciekawy zabieg, ale niewiele mówiący w kontekście tego spektaklu. W czasach, gdy spór polsko-polski wyraźnie widoczny jest w Sejmie, na ulicy, w rodzinach, reżyserka wciska go w ramy sceniczne. A może Annie Augustynowicz chodziło o to, że dziś to właśnie środowisko teatralne przedziela ów fredrowski mur? Jeśli tak - nie zakomunikowała tego zbyt wyraziście.

Najciekawszą rolę stworzył w spektaklu zdecydowanie Marcin Sianko. Rejent Milczek w jego wykonaniu to znakomity pokaz obłudnej pobożności, hipokryzji i przebiegłości.

Mimo że ten spektakl nie jest zbyt udany, nie mam wątpliwości, że okaże się frekwencyjnym sukcesem. Szkoły przyjdą na pewno. Zwłaszcza, że otrzymujemy w TJS spektakl bez żadnych skrótów.

WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 20. "Szabaśnik"

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto




Czytaj także

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zemsta

    xyz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Uwielbiam "Zemstę", ale na premierze w Teatrze Słowackiego wynudziłam się jak nigdy. Naprawdę! Komedia, a nie wywoływała nawet uśmiechu. Szkoda.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zemsta w" Słowaku"

    maria jolanta (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Okreslenie "dno" tego spektaklu, to chyba za mało. Snujący się, lub podskakujący (Podstolina) aktorzy, odziani w czarne łachy, wyświechtane podkoszulki, perkusista z tubą (???) w rogu sceny, czerń...rozwiń całość

    Okreslenie "dno" tego spektaklu, to chyba za mało. Snujący się, lub podskakujący (Podstolina) aktorzy, odziani w czarne łachy, wyświechtane podkoszulki, perkusista z tubą (???) w rogu sceny, czerń (mocno przykurzona), szarość,burość, nuda. Tak oto prezentuje się ta, dowcipna barwna sztuka. Na szczególne podkreślenie zasługuje rola Papkina,przedstawionego jako łysy,stary, niechlujny menel. Nigdy więcej do teatru Słowackiego.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo