Teatr Nowy chce ściągnąć (nie)polskich widzów

Teatr Nowy chce ściągnąć (nie)polskich widzów

Łukasz Gazur

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

„Piekło kobiet” to jeden ze spektakli, który zobaczymy w wakacje
1/2

Przejdź do
galerii zdjęć

©fot. materiały prasowe

Ta scena przyzwyczaiła nas już do odważnych, nietypowych i nieszablonowych akcji. Mowa o Teatrze Nowym w Krakowie. Nikogo więc chyba nie zaskoczy, że przez całe wakacje przy ul. Krakowskiej 41 grane będzie dla nie-Polaków. No, nie do końca. Po prostu spektakle pojawią się z angielskimi napisami. Wszystko po to, by zachęcić widzów zagranicznych do posiedzenia w fotelu widza „Nowego”.
To kolejny udany krok promocyjny tego teatru, próba poszerzenia widowni, wyrazistego zaznaczenia swojej obecności na mapie kulturalnej Krakowa. To o tyle istotne, że spektakle Teatru Nowego mogą akurat trafiać w gusta zagranicznej publiczności. Bo to bardzo często realizacje odważnych i zadziornych tekstów, idących pod prąd bogoojczyźnianej mitologii, polsko-narodowemu sznytowi. Ta scena lubi artystyczne prowokacje.

Co ciekawe, w ramach „Nowego Lata” pojawią się w repertuarze wakacyjnym dwie najnowsze produkcje sceny przy Krakowskiej. Chodzi o „Piekło kobiet” oraz „Niebezpieczeństwa onanizmu”.

Pierwszy spektakl to rzecz w reżyserii Pawła Szarka, dla której punktem wyjścia stały się felietony Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Mocne teksty, uchodzące dziś już za klasykę obrony praw kobiet, drukowane w prasie dwudziestolecia wojennego, nawet dziś brzmią momentami niezwykle aktualnie.

Bo publicysta wspominał o patriarchalnym społeczeństwie, nierównościach pensji, trudnościach na rynku pracy. Nie bał się nawet upominać o prawo do aborcji. I wszystkie te słowa padają w spektaklu. Reżyser połączył je więc ze współczesnymi komentarzami z forów internetowych.

Całość ma kompozycję sonaty z podziałem na części wolne i szybkie, teksty stonowane oraz te pełne wrzasku i dynamiki. Wszystko zaś ujęte w klimacie przywodzącym na myśl kabarety przedwojennej Republiki Weimarskiej, kojarzone z wulgarnym wodewilem. Wszystko podlane absurdem w wersji dada. Dla tego spektaklu przewidziano tę samą funkcję: rozładowywania napięć społecznych, oswajania trudnych tematów.

Wszystko ma być mocne i zadziorne. Dlatego na scenie oglądamy w pewnym momencie anarchistyczną, kobiecą rewolucję. Zresztą trudno, by było inaczej: trzy aktorki grające w przedstawieniu - Magdalena Żak, Katarzyna Chlebny, Martyna Krzysztofik - to trzy inne osobowości, trzy inne sposoby patrzenia na teatr i życie (zapewne). Między nimi aż iskrzy. To wielka zaleta „Siły kobiet”.

Drugi spektakl w reżyserii René Savériena zaczyna się grą na organach i zapachem kadzidła. Czujemy się jak w kościele, zwłaszcza że poza instrumentem na scenie dostrzeżemy jeszcze klęcznik i wielki krzyż, unoszący się nad sceną. Tylko tyle i aż tyle. W tej scenerii odbywa się spowiedź z tytułowych „wstydliwych czynności”, której dokonuje pięciu bohaterów.

A wszystko słowami tekstów Jacquesa-Louisa Doussin-Dubreuila i markiza De Sade. Już to każe podejrzewać, że mocnych słów i opisów tu nie zabraknie. Ale w to wszystko wpisany zostaje dystans do siebie i świata, pokazanie, jak tematy tabu wciąż pokutują w społeczeństwie.

Choć nie wszystkie paralele w tym spektaklu wydają się równie czytelne. Choć prawdę niektórych fraz zatarł nieco czas (vide traktowanie wyjazdu do Brukseli jako miejsca uciech w domach publicznych), to nie sposób odmówić temu spektaklowi poruszenia ważnych społecznie tematów. Zresztą już sam tytuł dla niektórych będzie z pewnością przyciągającym uwagę. Uwaga! Wstydliwym nie polecam raczej siedzenia w pierwszym rzędzie).

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie? - odcinek 4

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, NaszeMiasto



Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama