Dziennik Polski - Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Cudowny świat palca

Cudowny świat palca

1/2

(© fot. Wacław Klag)

Karolina Kamińska i Agnieszka Kościelniak bawiły publiczność
Że nie są to prawdziwe zające, tylko aktorki, Karolina Kamińska i Agnieszka Kościelniak, ze sztucznymi zajęczymi uszami na głowie - w niedzielę, na Salonie Poezji z okazji Dnia Dziecka - miałem pewność absolutną, bom stary. Niestety, taka jest ciemna prawda. A na domiar ciemności - do teatru chodzę nie tylko maniakalnie, ale chyba dłużej niż żyję, więc dziś już nie da się mnie złowić we wnyki scenicznej iluzji. W niedzielę komedianci byli bez szans.

Pilnując muzycznego rytmu i nastroju - plecionych przez Halinę Jarczyk (skrzypce) i Jacka Bylicę (fortepian) - aktorzy odgrywali przed masą dzieci „Kota w butach” Jana Brzechwy. Postawny pan w eleganckich czarnych szatach? Nikt mnie nie przekona, że to Król był, a nie przebrany za Króla Tomasz Międzik.

Ten młodzian w malowniczych butach, po sali całej śmigający na czworakach a później zwyczajnie po ludzku, to tylko udający Kota w butach Tomasz Piątkowski, aktor, którego stać na wszystko. Sztuczne zajęcze uszy na kobiecych główkach to, jakby może powiedział Czesław Miłosz, tylko sztuczne zajęcze uszy na kobiecych główkach, a nie, by tak rzec, początek dwóch prawdziwych szaraków, widzianych od góry. Złocista suknia i błyszcząca korona Królowej nie powoduje czarodziejskiego zniknięcia aktorki Poli Błasik, tak jak nie znika Rafał Sadowski, który boso paraduje, gdyż dla zagrania Janka zzuł buty i Kotu, druhowi swemu, je przekazał. No i Maciej Jackowski! Jak wiele lat się znamy, drogi Maćku? Sto? Nie miej więc pretensji, że w niedzielę, mimo eleganckiego garnituru, w którym Ochmistrza kreowałeś, starym, dobrym Maćkiem dla mnie byłeś, a nie Ochmistrzem w językowo jak zawsze finezyjnej opowieści Brzechwy.

Z grubsza - jakoś tak, nieuchronnie bezlitośnie, iluzję starczym cynizmem swym miażdżyłem minuta po minucie. A nawet gorzej było, gdyż nie było w tym mojej woli. Iluzja jakby z automatu, bez mego udziału, sama z siebie się miażdżyła, bo chyba jestem już trochę psem Pawłowa. Widzę teatr i z punktu nie wierzę. Mówiąc ściśle - nie wierzy mi się. Narastało więc miażdżenie minuta po minucie, lecz też minuta po minucie narastał... wstyd? Zasmucenie raczej. Bo obok mnie - dzieci. Stadko genialnie naiwnych, którym palec wystarczy pokazać ciekawie, a już wierzą, że to cudowny świat zupełnie nie z tego świata, a sztuczne uszy zajęcze to zając lity.

Nie mówię o tym odwiecznym banale, że jakeśmy mali - to w lot poezję łapiemy, zaś później - „kwadraciejemy” fatalnie. W istocie mówię o zasadzie sztuki wszelkiej. Gdy iluzja źle uszyta - zawsze spod spodu wyłażą przykre pakuły topornej realności. Wiek widza nie ma wtedy nic do rzeczy. Czy dziecię, czy starzec - nie wierzy.

Skłamałem, rzecz jasna. Oszukiwałem, o miażdżeniu pisząc, by oczywistą prawdę o naturze iluzji przypomnieć. Uwierzyłem w „Kota w butach”, bo na świetną iluzję opowieści Brzechwy komedianci odpowiedzieli świetną, gdyż lekką, ciepłą, zabawną iluzją swego kuglarskiego teatrzyku. Dlatego momentalnie zdziecinniałem, albo dzieci na widowni momentalnie się postarzały, dorosły do mego garbu, mego kaszlu.

W sumie - obojętne to. Były zające? Owszem, gdyż uszy zajęcze tak zaserwowano, że nikt nie dostrzegł ich sztuczności. Tak jak nikt nie dostrzega w „Mistrzu i Małgorzacie” Michaiła Bułhakowa sztuczności Behemota, smolistego kocura, który na tylnych łapach chodzi po ludzku, gada po ludzku, wąsy sobie złoci i z piekielnie inteligentnym demonem w szachy gra, oszukując jak człowiek.




WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie? - odcinek 6

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, NaszeMiasto
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się