Spór o Sąd Najwyższy. Andrzej Duda przyjmie rolę mediatora?

Spór o Sąd Najwyższy. Andrzej Duda przyjmie rolę mediatora?

Anita Czupryn

Polska

Aktualizacja:

Polska

Prezydent Andrzej Duda dla jednych gra na siebie, dla innych może się stać arbitrem w wojnie polsko-polskiej

Prezydent Andrzej Duda dla jednych gra na siebie, dla innych może się stać arbitrem w wojnie polsko-polskiej ©Grzegorz Dembiński

W toczącym się gorącym sporze o Sąd Najwyższy i Krajową Radę Sądownictwa nieoczekiwana inicjatywa prezydenta Andrzeja Dudy wywołała kolejną porcję emocji zarówno wśród polityków, jak i komentatorów czy publicystów. Postawił się własnej formacji? Wybija się na niepodległość? O co tak naprawdę chodzi prezydentowi?
Prezydent Andrzej Duda dla jednych gra na siebie, dla innych może się stać arbitrem w wojnie polsko-polskiej

Prezydent Andrzej Duda dla jednych gra na siebie, dla innych może się stać arbitrem w wojnie polsko-polskiej ©Grzegorz Dembiński

Kilka dni temu w specjalnym oświadczeniu dla mediów prezydent Andrzej Duda ogłosił złożenie własnego projektu ustawy w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa i podał własne warunki. - Nie podpiszę ustawy o SN - nawet jeżeli taka zostanie uchwalona - jeżeli wcześniej ta ustawa złożona przeze mnie nie trafi na moje biurko uchwalona przez polski parlament i nie stanie się częścią polskiego systemu prawnego. Nie podpiszę tej ustawy o SN, dopóki moja maleńka ustawa nie zostanie uchwalona i nie znajdzie się na moim biurku- powiedział.


CZYTAJ TEŻ | REFORMA SĄDOWNICTWA. CO DOKŁADNIE MA SIĘ ZMIENIĆ W SĄDACH?


Ustawa, którą zgłosił prezydent Duda do marszałka Sejmu, składa się z dwóch przepisów, w których - jak oznajmił - jest jasno i wyraźnie powiedziane, że członków nowej KRS Sejm będzie wybierał większością trzech piątych głosów.

Pomijając głosy, które wskazują, że prezydencka propozycja nie przekreśla szansy PiS, aby do KRS wstawić swoich ludzi (przy pozyskaniu posłów z Kukiz’15, Republikanów, Wolnych i Solidarnych Kornela Morawieckiego oraz niezrzeszonych), pomijając też opinie niektórych prawników, że projekt ten nadal jest złamaniem konstytucji, to z pewnością ta niespodziewana aktywność prezydenta wywołała początkowo zamieszanie w samym obozie rządzącym i w środowiskach mu sprzyjających. No bo czy prezydent, wybijając się na niepodległość, uległ presji opozycji, czy przeciwnie - spowoduje jej marginalizację? Czy zdradza własną formację, okazując brak lojalności wobec prezesa Jarosława Kaczyńskiego, czy przeciwnie - staje się arbitrem w tej wojnie polsko-polskiej, akcentując przy okazji własną podmiotowość? Ale czy to oznacza, że gra na siebie, myśląc o kolejnej kadencji, czy zależy mu raczej na ucywilizowaniu sporu, który doprowadzony jest do sytuacji wrzenia? A może po prostu upomniał się o podstawowe prawa - bo nie można dokonywać zmian w państwie z pominięciem prezydenta?

CZYTAJ TEŻ | SĄD NAD SĄDEM NAJWYŻSZYM. SEJM UCHWALIŁ USTAWĘ PIS


Gra o drugą kadencję
Jeżeli przez grę rozumiemy każde racjonalne działanie zmierzające do określonego celu, to w tym przypadku można się domyśleć, co jest celem tej gry - mówi dr Jarosław Flis, politolog i komentator polityczny związany z Uniwersytetem Jagiellońskim. Aby ten cel był jasny, warto przypomnieć, że o ile PiS do zwycięstwa wystarczyło 37,6 proc. w wyborach parlamentarnych, to prezydent, gdyby tyle otrzymał, to przegrałby drugą turę wyborów. - Zatem prezydent gra o inny procent, on walczy o prawdziwą większość. Dlatego podgrzewanie konfliktu nie jest w interesie Andrzeja Dudy, a robienie sobie wrogów wśród wszystkich prawników w Polsce to nie jest racjonalna strategia - wykłada Jarosław Flis. Trzeba też, jego zdaniem, dodatkowo pamiętać, że w samym PiS jest, może teraz mocno przytłumione, ale jest skrzydło umiarkowane. Politycy z tego skrzydła nie są za tym, aby wszelkich zmian dokonywać z takim zacięciem, stawiając wszystko na ostrzu noża. - Po reakcjach tygodników na to, co już się stało, świetnie to widać. Środowisko „W Sieci” uważa, że to skandal i zdrada, a środowisko „Do Rzeczy” i „Gościa Niedzielnego” uważa, że to sensowny, racjonalny ruch i że brawo pan prezydent - mówi komentator. Wcale niewykluczone, że być może prezydent odczuwał nacisk tego środowiska, być może jego inicjatywa to wynik tego, że prezydent wcale nie jest tu aktywnym, a raczej reaktywnym graczem, bo odpowiedział na coś, dał się przekonać, aby wykonać jakiś ruch.

67 zdjęć


- Na pewno nie bez znaczenia jest to, że prezydent od jakiegoś czasu próbował coś zmienić - tu wydarzyła się okazja i po pierwszym wecie w sprawie RIO widać, że każda następna taka akcja będzie łatwiejsza. To, że przez dwa lata prezydent był regularnie postponowany przez Jarosława Kaczyńskiego, co stało się oczywiste dla całej Polski, a wyolbrzymione w postaci serialowego Adriana, to z pewnością są to rzeczy, z którymi nie jest łatwo żyć - uważa Jarosław Flis.

Patrząc chłodno i bez emocji na samą ustawę o SN, którą w błyskawicznym tempie przepchnął PiS, nie da się nie zauważyć, że to kolejna rzecz, która, jakkolwiek by było, deprecjonuje prezydenta - bo to minister sprawiedliwości wyrasta na tę osobę, od której zależy być albo nie być sędziów. - A jeśli zgromadzenie większości trzech piątych będzie niemożliwe, to co wtedy? - zastanawia się Jarosław Flis. I dodaje: - To są sprawy, które potrzebują czasu, tygodni dyskusji, a nie kwadransów. To się powinno robić na spokojnie i powoli. Ale widać, że PiS chce iść na zwarcie, może też w jego szeregach istnieje przekonanie, że jak się mocno huknie, to prezydent znów się schowa i powie: „OK, mój postulat został uwzględniony, więc wszystko jest już w porządku”?



W polityce trudno być idealistą, a jeśli prezydent jest politykiem, to samo przez się wskazuje na to, że musi postępować politycznie. - Musimy też pamiętać, że prezydent jest elementem składowym wielkiej formacji rządzącej prawicy, więc nawet jeżeli gra, a jest prezydentem, to grać powinien, to jednak gra w zespole oraz - co jest istotne - gra w interesie zespołu - mówi prof. Kazimierz Kik, politolog. A ponieważ propozycje prezydenta wychodzą poza stanowisko zespołu, to wygląda na to, że jeśli to gra, to jej ramy są rozszerzone, bo też i interes, jaki ona uwzględnia, jest szerszy. - Propozycja, którą zgłosił Andrzej Duda, wskazuje na to, że jest to kompromis. Oczywiście cały czas jest to kompromis na warunkach rządzącej formacji - podkreśla prof. Kik. I to też wydaje się jasne i zrozumiałe, bo czy jest na świecie takie państwo, w którym kompromis zawierany byłby na warunkach opozycji? - W moim przekonaniu propozycje prezydenta są bardzo racjonalne, działa on w interesie swojej formacji, ale reprezentuje punkt widzenia bliższy demokracji, a mianowicie, żeby rozwiązanie było kompromisowe, z uwzględnieniem niektórych elementów stanowiska zajmowanego przez opozycję, ale elementów dla demokracji zasadniczych - wylicza politolog. Czyli - żeby był zachowany interes formacji rządzącej z uwzględnieniem bardzo ważnych propozycji niektórych ugrupowań opozycyjnych, w tym zwłaszcza Kukiz’15. To pokazuje, że prezydent jest składnikiem formacji rządzącej i jednocześnie zajmuje stanowisko względnie samodzielne, ponieważ jego stanowisko nie jest stanowiskiem PiS, jest odzwierciedleniem stanowiska części opozycji. - To próba wypośrodkowania i ratowania namiastki demokratycznej gry, w ramach której wymusza się na stronie rządzącej uwzględnienie stanowisk części opozycji. Ale najważniejsze jest to, że w demokracjach parlamentarnych kompromisy są absolutnie niezbędne. Ale chodzi o kompromisy, w których dominuje jednak stanowisko rządzących, no bo to rząd kieruje sprawami kraju, a nie opozycja - przypomina prof. Kazimierz Kik.

Mając to na uwadze, nie wydaje się niczym dziwnym, że Andrzej Duda, reprezentując swój urząd, próbuje poszerzyć spektrum społeczne rządzenia poprzez uwzględnianie głosów części ugrupowań opozycyjnych i to przecież, co zauważa prof. Kik, nie tylko Kukiz’15, bo takie stanowisko reprezentuje także w pewnym sensie PSL. - Natomiast, w moim przekonaniu, jest rzeczą niedopuszczalną, żeby opozycja ze stanowiska swoistego dyktatu narzucała swój punkt widzenia stronie rządzącej - mówi dalej Kazimierz Kik.

Krzysztof Bosak: Jesteśmy za reformą, ale nie w takim wydaniu

AIP/x-news


1 »

Czytaj także

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Niektóre przekaziory próbója stwarzać wrażenie, iż Prezydent Duda nagle stał się taki

    dobry i spolegliwy dla totalniactwa ? (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Nic podobnego ! Za kilka dni będzie nadal atakowany i obrażany przez UBywateli broniących
    kamieni kupę. No pohybel komunie !

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    opozycja specjalnej troski

    (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    z hołotą się nie negocjuje
    PO, Nowoczesna, KOD zachowują się jak zwierzęta - to ich do ZOO wysłać

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama