Paweł Kowal: III Rzeczpospolita już nie wróci

Paweł Kowal: III Rzeczpospolita już nie wróci

Dorota Kowalska

Polska

Aktualizacja:

Polska

Kowal: Część opozycji chce wykorzystać kryzys do nowego rozdania

Kowal: Część opozycji chce wykorzystać kryzys do nowego rozdania ©Bartek Syta

Fundamentem pomysłu PiS na Polskę jest złożona wyborcom obietnica modernizacyjna. Jeśli ta modernizacja nie nastąpi, dość szybko może się okazać, że społeczeństwo odrzuci ten model rządów. Bez względu na to, czy opozycja będzie silna, czy słaba - mówi Paweł Kowal.
Kowal: Część opozycji chce wykorzystać kryzys do nowego rozdania

Kowal: Część opozycji chce wykorzystać kryzys do nowego rozdania ©Bartek Syta

Też Pan uważa, że to koniec pewnej epoki i czarny tydzień dla polskiej demokracji?
Powiedziałem jakieś półtora roku temu, żeby historycy chwycili za pióra, ponieważ to jest koniec III Rzeczypospolitej, która się kończy poprzez fakty dokonane. Dopiero po nich przyjdzie czas na zmianę konstytucji, aby usankcjonować w nowej ustawie zasadniczej zaistniałe już zmiany.


dziennikpolski24.pl


I jak to nowe państwo, Pana zdaniem, będzie wyglądało?
Fundamentem nowego pomysłu jest modernizacja, dzięki niej ludzie mają zaakceptować głębokie ustrojowe zmiany. Na razie mamy tylko obietnicę modernizacji, dlatego najważniejszą osobą w rządzie, na której się trzyma cała konstrukcja budowy nowego państwa, jest wicepremier Mateusz Morawiecki. Przy czym wiemy z historii, że nie zawsze obietnica modernizacji przechodzi w modernizację. Jeśli zdarzy się, że modernizacja nie nastąpi, albo jeśli nastąpi negatywna kumulacja tak zwanych wielkich reform - mam na myśli szpitale i szkoły plus fala podwyżek - może się okazać, że społeczeństwo niezależnie od tego, czy opozycja będzie silniejsza czy słabsza, dość szybko odrzuci nowy model rządzenia. Stąd przyspieszenie zmian o charakterze ustrojowym, tak by zaszły, zanim pojawi się skłonność do buntu. Ale III Rzeczpospolita już nie wróci w tym sensie, że model państwowy rozproszonej władzy nie jest dzisiaj atrakcyjny. I nawet kiedy patrzymy na mekkę liberałów, jaką jest teraz Paryż po zwycięstwie Emmanuela Macrona, to umyka nam fakt, że także on jako prezydent pierwszy raz w V Republice prawie nie powierzył żadnych istotnych funkcji faktycznej opozycji, na przykład w Prezydium Zgromadzenia Narodowego czy jako szefów komisji. Mamy zatem modele koncentracji władzy, czy to w wydaniu amerykańskim Donalda Trumpa, czy to w wydaniu gaullistowsko-macronowskim we Francji, czy to wydaniu neosanacyjnym jak w Polsce. Takie rozumienie władzy będzie modelem, do którego będą się odwoływały także inne środowiska polityczne, które ewentualnie wygrają wybory. Kurczy się liczba państw, w których ten proces nie zachodzi lub się o nim nie mówi. Podsumowując, myślę tak: dzisiaj boleśnie doświadczamy tego, że jako społeczeństwo nie dorobiliśmy się kultury politycznej, jaka występuje w krajach anglosaskich czy w Niemczech, a to właśnie ona powodowałaby, że mimo poważnych różnic politycznych trwają instytucje, że mimo mody na łapanie iluzorycznej władzy przez rząd nie zachodziłyby tak szybkie zmiany. Dzisiaj w Polsce instytucje są ofiarą personalnych gier. To dlatego podobne procesy w USA czy Francji nie zaszkodzą (instytucje przetrwają, a może się wzmocnią), a nas mogą poważnie osłabić. Tego rodzaju procesy w 1939 r. pomagały w urzeczywistnieniu się polskiej tragedii.

Czytaj także: Protest przed Sejmem ws. zmian w sądownictwie [ZDJĘCIA] Demonstracja KOD i Obywateli RP w Warszawie

Właśnie, nie niepokoi Pana to, co rząd robi z sądownictwem?
Rząd obiecuje reformę, inna rzecz - czy jej rzeczywiście dokonuje, trzeba odróżnić zmiany personalne od reform. Są przecież w sądownictwie problemy i zapewne niektóre z rozwiązań naprawczych by się przydały, na przykład wzmocnienie odpowiedzialności dyscyplinarnej. Komentatorzy, mimo dramatycznej sytuacji, powinni oceniać argumenty w tej sprawie, a te są poważne. Jednak rewolucyjna forma zmian oraz nastawienie tylko na zmianę personalną odwraca uwagę od tych elementów. Porozmawiajmy o tym na przykładzie Trybunału Konstytucyjnego, bo tu ta „reforma” jest, wydawałoby się, zakończona. Mówiono ludziom, że Trybunał Konstytucyjny ma za duże uprawnienia, że jest „trzecią izbą parlamentu”, w związku z tym trzeba go zmienić. Mówiono, że nie może mały skład sędziów podejmować ważnych decyzji. Potem grupa sześciorga sędziów wskazała kandydatów na szefa TK. Kompetencje Trybunału nie tylko nie zmalały, ale minimalnie je nawet powiększono - zmieniono tylko sędziów na swoich. W ten sposób siłę instytucji poświęcono i całkowicie ją zdegradowano dla korzystnej dla siebie zmiany personalnej. Z tego można wyciągnąć wniosek, że nie dokonuje się żadna reforma i nie ma tu znaczenia, że ktoś się odwołuje do modelu włoskiego, chińskiego czy jakiegokolwiek innego - chodzi o wprowadzenie zasady, w myśl której, jeśli ktoś wygrywa wybory, to wybiera sobie także sędziów Trybunału Konstytucyjnego czy Sądu Najwyższego. A to pokazuje, jak słabo tkwimy w kulturze zachodniej, jak mało mamy szacunku do instytucji państwa. Potrafię sobie wyobrazić kogoś, kto mówi: „Uważam, że sędziowie do Sądu Najwyższego powinni być wybierani przez prezydenta, ministra czy marszałka Senatu”. W grę może wchodzić każde z tych rozwiązań. Tylko że my się dzisiaj nie o to spieramy, to jest tylko zasłona dymna tej debaty, my tak naprawdę dyskutujemy o tym, czy po wyborach ustawą można odwołać sędziów. Jeśli przyjmiemy, że tak, to nie powołujmy się na żaden przykład z zachodniej demokracji, bo takowych nie ma. Prawicowi komentatorzy czują, że to jest niebezpieczne na przyszłość, ale zasłaniają się historiami typu, że sędzia w Pszczynie ukradł paczkę kawy. Wyobraźmy sobie debatę o aborcji czy karze śmierci wedle tych reguł. Dzisiaj mamy godzinę prawdy, wiele rzeczy, które wydarzały się przed ostatnie 27 lat, było awansem w tym sensie, że jako społeczeństwo, jako państwo nie do wszystkich standardów zachodnich żeśmy dojrzeli, co zrozumiałe historycznie. Ale to jest problem.

Dzisiaj najpotężniejszą osobą w państwie, oczywiście oprócz prezesa Kaczyńskiego, jest Zbigniew Ziobro. Jest ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym, za chwilę będzie obsadzał swoimi sędziami Sąd Najwyższy, sądy okręgowe, Krajową Radę Sądownictwa. Potężna władza, prawda?
To nie jest kwestia personalna, podobnie jak dyskusja o instytucjach sądowniczych nie toczy się tylko na osi rząd - opozycja, trudno uznać takich ludzi jak Michał Królikowski, Adam Strzembosz czy choćby ja za ludzi opozycji. To debata o państwie. Jest kilku ministrów, którzy dysponują znacznie większą władzą w wyniku przesunięć ustrojowych. I potrafię sobie wyobrazić taki ustrój IV Rzeczypospolitej - jeśli będzie IV RP, bo być może ze względu na kłopot z IV RP od razu ogłosimy V RP - ustrój gabinetowy, gdzie władza skupi się w rękach kilku ministrów, ale wtedy trzeba by wzmocnić parlament. Może mieć mniej kompetencji, ale musi poważnie kontrolować władzę wykonawczą, parlament mniejszy, bardziej fit, ale silniejszy. Takie rzeczy trzeba widzieć całościowo. Nasza choroba polega na tym, że tak nie patrzymy. Nie widzę tragedii w tym, że jakiś minister jest silny. Widzę problem w tym, że zmian dokonuje się z dnia na dzień, że nie są one dyskutowane, planowane, że ludzie - głosując - nie wiedzą, co będzie w worku, że widać na sto kilometrów, że chodzi tylko o kwestie personalne. Nikomu, kto logicznie myśli, nie ułoży się to w schemat pod tytułem „to lepiej dla Polski”.

Czytaj także: Andrzej Matusiewicz: w zreformowanym sądzie - wszystko będzie zależeć od ludzi

Nie jest dla Pana problemem, że najważniejsi sędziowie w Polsce będą wybierani przez polityków?
Teoretycznie sędziowie mogą być w jakimś modelu wybierani przez polityków, na przykład przez parlament, tylko nie mogą być odwoływani w wyniku wyborów, a zmiana musi być zapowiedziana z odpowiednim wyprzedzeniem i uszanowaniem obecnego prawa, musi nastąpić w takt odchodzenia w stan spoczynku obecnych sędziów. Przykład amerykański: powołuje ich prezydent za zgodą Senatu, ale nie można ich odwołać. Nawet jeśli polscy sędziowie zostaną w przyszłości wybrani przez prezydenta, ministra, muszą mieć gwarancje, że nie zostaną odwołani. Powtarzam: istotą problemu nie jest to, że minister będzie mianował sędziów. Gdyby to się odbyło w ten sposób, że sędziowie, którzy przeszli w stan spoczynku, zostali zastąpieni sędziami wybranymi przez ministra sprawiedliwości z kolejnego rządu, potem kolejnego rządu, to mielibyśmy model, jaki występuje w różnych krajach. Problem polega na tym, że powstał pomysł, aby odwołać jedną ustawą urzędujących sędziów i z dnia na dzień zmienić reguły gry. Sędziowie pozbawieni są gwarancji, stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa.

Myśli Pan, że to, co się stało w ostatnich dniach, zjednoczy opozycję? Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru mówią, że to moment, kiedy trzeba łączyć siły, partie opozycyjne mają się w przyszłym tygodniu naradzać co dalej.
Obserwowałem reakcje opozycji i w nich najczęściej za dużo było partyjnej kalkulacji, a nie refleksji nad tym, co się dzieje.

Wystąpienie Grzegorza Schetyny było jednak dość emocjonalne.
Tak, Schetynę wyłączyłbym z tej oceny, bo faktycznie myślę, że on jako szef Platformy Obywatelskiej zaczyna odczuwać bardzo dużą odpowiedzialność - jest liderem największej partii opozycyjnej. W rzeczywistości efektywność działania opozycji musi być jako plan minimum oparta na jakiejś miękkiej formie przywództwa Schetyny, ponieważ on obiektywnie dysponuje największymi zasobami. Mam wrażenie, że część, szczególnie mniejszych środowisk opozycyjnych, pozaparlamentarnych chciałaby przy okazji sporu o sądy doprowadzić do nowego rozdania wewnątrz opozycji. Wydaje mi się, że to poczucie, ten instynkt wielu polityków, którzy są ambitni, ale słabsi wyborczo, może być bardzo szkodliwy dla współdziałania opozycji.

Padła na przykład propozycja, aby na czele zjednoczonej opozycji stanął Władysław Frasyniuk.
To jest przykład myślenia, żeby użyć tego kryzysu do nowego rozdania w opozycji, dla mnie to jest zrozumiałe, rozumiem polityczne intencje każdego, kto składa takie propozycje, ale wiem też, że to mechanizm, który teraz nie zadziała. Nigdy na PO nie głosowałem, patrzę z boku: główną siłą opozycji jest Platforma Obywatelska, ta jej siła jest odzwierciedlona w parlamencie, w badaniach opinii publicznej, które są dobre dla PO, jej zasobach organizacyjnych, finansowych - one powodują, że jest najmocniejsza. A przy takiej koncentracji władzy w obozie władzy odpowiedź, aby była efektywna, siłą rzeczy musi być sformułowana przez opozycję, która jest zwartym organizmem, w sensie organizacji i - na ile się da - programu.

Grzegorz Schetyna mówił o wspólnych listach już nawet w wyborach samorządowych, więc wola współpracy jednak jest.
Dzisiaj wciąż opozycja parlamentarna ma instrumenty do politycznej gry: finansowanie, pewne procedury itd. Działanie poprzez mobilizację może pomóc, ale działanie tylko poprzez ulicę na tym etapie opozycji zaszkodzi. Grzegorz Schetyna odpowiada za największy kawałek opozycji. I tak naprawdę wszyscy, którzy będą namawiali do nowego rozdania na opozycji przy okazji sporu z Prawem i Sprawiedliwością, będą osłabiali siłę opozycyjną. Ale ja patrzę na te sprawy z boku, a ktoś wewnątrz inaczej ocenia swoją taktykę.
1 »

Czytaj także

    Komentarze (11)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    PRL bis to nie Polska!

    podatnik (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Pragnę poinformować byłego posła PiS że PRL bis w dniu 18 lipca 2017r. to bardziej kolonia niewolnicza niż kraj, stworzony przy stole zwanym okrągłym i podczas pijackich libacji w Magdalence pod...rozwiń całość

    Pragnę poinformować byłego posła PiS że PRL bis w dniu 18 lipca 2017r. to bardziej kolonia niewolnicza niż kraj, stworzony przy stole zwanym okrągłym i podczas pijackich libacji w Magdalence pod polityczną mafię, kolesiów, przekrętów, złodziejstwa i niespotykaną arogancję władzy! Bardziej miejsce dla kombinatorów, gdzie zwykły człowiek jest niczym, a przestępców się chroni. Zwykły człowiek nie odczuwa że to "jego kraj", gdzie miliony młodych, zdolnych, wykształconych, kreatywnych ludzi wyjechało za przysłowiowym chlebem? Gdzie przyzwoity człowiek nie ma szans na pracę, bo ją po znajomości dostają kolesie, gdzie na badania czy operację czeka się kilka lat. I na koniec gdzie posłowie zaczynają mówić mądrze dopiero jak przestaną być posłami!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kowal jaki jest każdy widzi

    J-23 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Pawlo Kowal - znany piewca banderyzmu w Polsce

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Rzeź wołyńska

    Prawdziwy Lwowiak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Pamiętamy

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    bedziecie glosno plakac, ale nikt nie przyjdzie na pomoc

    myslacy Polak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    prawda boli co kaczystowskie platne tanie qurwy ponizej sie sprzedajace?


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gratuluję poziomu wypowiedzi

    gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    gratuluję poziomu wypowiedzi ;)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    myślący Polak ????

    Adam (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

    od dziś podpisuj się "bezmózgi antyPolak" świrze

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    NeaPOl BRUKsseLKA BERLIN MOskFA SERBIA HOLLANDIA I FRANCE

    777 POkoKO LENIE Y NOWE ELITY POLACTWA nadHAMUF (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 2

    OTO ZADBAJOM IM WINCY ŁADU I PORZONDKU I DOBROBYTU TYM BARDZIEJ BENDOM DUPAĆ. POmyŁKA dbAĆ.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czy ja dobrze rozumiem?

    Mr Schetyna jest, a co według obywatela Kowal, odpowiedzialnym partyjnym CEO... (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Rozsądny i łebski CEO uczęszcza na wieczorowe kursy, by zdobyć brakującą mu wiedzę. Żaden z CEO nie zachowuje się non-fair wobec mądrzejszego kolegi CEO, lecz odnosi się do niego z respektem,...rozwiń całość

    Rozsądny i łebski CEO uczęszcza na wieczorowe kursy, by zdobyć brakującą mu wiedzę. Żaden z CEO nie zachowuje się non-fair wobec mądrzejszego kolegi CEO, lecz odnosi się do niego z respektem, choćby i tym wymuszonym. Oczywiście, gdyż czarne owce w tym środowisku też się czasami pojawiają.

    W moim rozumowaniu, opozycja parlamentarna powinna przesiadywać w Sejmie przy tworzeniu ustaw contra do rządzących. Ale na pewno nie biwakować na ulicach, tworząc burdy, szkalując i deprecjonując wizerunk państwa. I do tego takiego państwa, z którego opozycja bierze kasę na swoją egzystencję.

    Rasa leming to obecnie i towar reglamentowany. Drużyna PO i ich rotmistrz Schetyna, niech sami siebie bronią. Do tejże obrony jest całkiem zbytecznym były PiS-wiec. A przede wszystkim też dlatego, iż jest tym byłym, a nie w dalszym ciągu. Jeżeli się należy, np. do football club, wtedy najczęściej dożywotnio.

    Moim skromnym zdaniem, jegomość Schetyna, jak ci wciśnięci na siłę w PO na VIP, nie mają pełnych inklinacji na bycie CEO, a tutaj, partyjnym CEO. A przynajmniej nie mają w PO takich fachowców, jakim jest bezapelacyjnie Prezes PiS, jakim jest np. Tow. Miller i inni kwalifikowani z SLD.

    Inaczej mówiąc, PO zrobi najlepiej wówczas, także dla samej siebie, jak zniknie z mapy partii. Jej odbyte 8 lat bezładu, plus obecne niemal 2 lata, uwidoczniło wprost jej kwalifikacje. A raczej, brak kwalifikacji do prowadzenia państwa o 38 mln. populacji, i to populacji dobrze czy wyśmienicie wykształconej.
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pytanie: Czy Mr Kowal jest już w PO & Co.?

    Czy może zamierza do byle jakiego koncernu wstąpić? (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

    Cytat za Times: Wystąpienie Grzegorza Schetyny było jednak dość emocjonalne.
    Odp. Paweł Kowal: (...) Tak, Schetynę wyłączyłbym z tej oceny, bo faktycznie myślę, że on jako szef Platformy...rozwiń całość

    Cytat za Times: Wystąpienie Grzegorza Schetyny było jednak dość emocjonalne.
    Odp. Paweł Kowal: (...) Tak, Schetynę wyłączyłbym z tej oceny, bo faktycznie myślę, że on jako szef Platformy Obywatelskiej zaczyna odczuwać bardzo dużą odpowiedzialność - jest liderem największej partii opozycyjnej. W rzeczywistości efektywność działania opozycji musi być jako plan minimum oparta na jakiejś miękkiej formie przywództwa Schetyny, ponieważ on obiektywnie dysponuje największymi zasobami. (...) Nigdy na PO nie głosowałem, patrzę z boku: główną siłą opozycji jest Platforma Obywatelska, ta jej siła jest odzwierciedlona w parlamencie, w badaniach opinii publicznej, które są dobre dla PO, jej zasobach organizacyjnych, finansowych - one powodują, że jest najmocniejsza. (...)

    Statement wyborcy: Panie Kowal, zwyczajowa odpowiedzialność nie oznacza chamstwa, nie oznacza teczek paszkwili składanych na obcych dworach, nie oznacza prowokowania akcji pucz-huligańskich, nie oznacza kradzieży majątku i należącego do wszystkich, etc.
    Panie Kowal, Pan zapomniał, że ferajna PO władała Polską pełne 8 lat. A zatem, mogła dokonać tego, czego dokonuje PiS. Jednakże, PO miała naprawę państwa za swoim tyłem, natomiast już z przodu napełnienie po brzegi prywatnych kont.
    Pan udaje iż nie wie, że wódz PO dał dyla do Brukseli, bo tam płacą setki tys. EUR rocznie. Niech pan weźmie pod uwagę fakt, że PiS przesiedział 8 lat w Sejmie, jako opozycjonista. Jednak ten sam PiS nie buszował po ulicach pośród chuliganów i frustatów, którym odebrano dojnego przyjaciela Skarb Państwa Społeczeństwo i kraj może się też obyć bez partii opozycyjnej z gatunku PO. Ostatecznie, wybory są co cztery lata, a nie tylko jedne na dożywocie danej partii. I to wyborca stanowi o tym, jak ma dalej wybrać.
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Paweł Kowal - sympatyk banderowców, wspiera brata pedofila

    Oko (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 5

    Poseł PiS wspiera brata pedofila!
    To największy sekret byłego wiceministra spraw zagranicznych. Poseł PiS, Paweł Kowal pomaga swojemu bratu pedofilowi zacząć normalnie żyć. Młodszy brat posła...rozwiń całość

    Poseł PiS wspiera brata pedofila!
    To największy sekret byłego wiceministra spraw zagranicznych. Poseł PiS, Paweł Kowal pomaga swojemu bratu pedofilowi zacząć normalnie żyć. Młodszy brat posła Pawła Kowala (34 l.), Grzegorz przysparza trosk całej rodzinie. Niedawno wyszedł z łódzkiego więzienia. Odsiadywał tam 3-letni wyrok za pedofilię.
    Zródło - Der Fakt: http://www.f******/Posel-PiS-wspiera-brata-pedofila-,artykuly,53358,1.html

    Kowal, sympatyk banderowców, wpycha się do kancelarii Andrzeja Dudy.
    W polskiej polityce jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników nacjonalizmu ukraińskiego i reprezentantem jego interesów.
    http://isakowicz.pl/kowal-sympatyk-banderowcow-wpycha-sie-do-kancelarii-andrzeja-dudy/

    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czy to ten P. Kowal - sympatyk bandery i gloryfikator OUN-UPA w Polsce?

    Pytania (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 4

    Czy to ten P. Kowal - sympatyk bandery i gloryfikator OUN-UPA w Polsce, za co otrzymał Ukraiński order „Za Zasługi” trzeciego stopnia?
    Jako polski euro­de­pu­to­wa­ny skrytykował rezolucję PE z...rozwiń całość

    Czy to ten P. Kowal - sympatyk bandery i gloryfikator OUN-UPA w Polsce, za co otrzymał Ukraiński order „Za Zasługi” trzeciego stopnia?
    Jako polski euro­de­pu­to­wa­ny skrytykował rezolucję PE z 25.02.2010 potępiającą odznaczenie bandery tytułem Bohatera Ukrainy?
    "Nie popieram punktu 20. rezolucji Parlamentu Europejskiego (PE), który dotyczy pozbawienia stepana bandery tytułu Bohatera Ukrainy? – powiedział wczoraj we Lwowie polski europoseł Paweł Kowal.
    http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/europosel-dystansuje-sie-od-rezolucji-pe-ws-banderyzwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama