Groził czy opisywał świat zwierząt? Ocenią śledczy

Groził czy opisywał świat zwierząt? Ocenią śledczy

hel

Gazeta Współczesna

Aktualizacja:

Gazeta Współczesna

Groził czy opisywał świat zwierząt? Ocenią śledczy
Prokuratura będzie sprawdzać, czy podczas pikiety w obronie sądów, miejscowy weterynarz nawoływał do popełnienia zbrodni.
Groził czy opisywał świat zwierząt? Ocenią śledczy
Leszek Czokajło, bo o nim mowa, miał porównywać Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS do agresywnego, bojącego się psa i mówić, że takie zwierzęta likwiduje. Poza tym, podczas tej samej demonstracji, zachęcał do polowania na kaczki.

- Wskazywał przy tym na prezesa Jarosława Kaczyńskiego - mówi Marcin Kleczkowski, działacz PiS. - Uważam, że takich rzeczy tolerować nie można.

Do incydentu miało dojść 20 lipca na Rynku Zygmunta Augusta, gdzie zebrało się około 200 osób, by protestować przeciwko wprowadzanym zmianom w sądownictwie. W czasie pikiety wypowiadali się niektórzy augustowianie, w tym Czokajło.

- Wymienił nazwisko prezesa Kaczyńskiego wskazując, że należy go zlikwidować - mówi Kleczkowski.

Czokajło nie poczuwa się do winy. - Nigdy bym nie porównał prezesa PiS do psa - zapewnia. - W swoim wystąpieniu odniosłem się do świata zwierząt, który znam. Owszem, użyłem sformułowania, że psy agresywne i bojaźliwe trzeba eliminować, ale to nie oznacza, że zabijać. Chodziło mi o to, by nie doprowadzać do rozrodu.

Kleczkowski nie chce się spierać. Uważa, że najlepiej będzie jeśli sprawę ocenią organy ścigania i zdecydują, czy była to groźba, czy nie.

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama