Świątniki Górne. Poszukają skarbów w podziemiach

Świątniki Górne. Poszukają skarbów w podziemiach

Barbara Ciryt

Dziennik Polski 24

Janusz Stefaniak, dyrektor Muzeum Ślusarstwa w Świątnikach Górnych w Piwnicy pod Sekretną Kłódką
1/4
przejdź do galerii

Janusz Stefaniak, dyrektor Muzeum Ślusarstwa w Świątnikach Górnych w Piwnicy pod Sekretną Kłódką ©Fot. Barbara Ciryt

Świątniki Górne. Badacze szukający na Śląsku „złotego pociągu” przyjechali do gminy słynącej ze ślusarstwa. Nie liczyli tu na odnalezienie żadnego pociągu, ale uruchomili georadar i sprawdzali, jakie tajemnice mogą kryć piwnice dawnej Cesarsko-Królewskiej Szkoły Ślusarskiej.
Co kryją podziemia starego budynku w Świątnikach Górnych? Czy to możliwe, że piwnice znajdują się tylko pod częścią szkoły założonej w 1888 roku? Dokąd prowadził nagle urwany korytarz piwniczny? Dlaczego badania pokazują anomalie w podziemiach muzealnego obiektu?

Władze gminy Świątniki Górne nie mają wątpliwości, że trzeba przewiercić ściany piwnicy pod zabytkowym budynkiem Cesarsko-Królewskiej Szkoły Ślusarskiej. Placówka została założona w 1888 roku. Wybudowali ją Austriacy.

Dziś obiekt należy do świątnickiego zespołu szkół. Część starego budynku zajmuje Muzeum Ślusarstwa im. Marcina Mikuły, a w podziemiach są piwnice. Dziś dostępne tylko pod częścią poaustriackiego budynku. - Zrobiliśmy tam salę spotkań i galerię nazywaną „Piwnica pod Sekretną Kłódką”. Teraz chcemy sprawdzić, czy na pewno w tym budynku z końca XIX wieku nie ma drugiej części piwnic. Zrobiliśmy badania, które pokazują anomalie. Przewiercimy ściany i zobaczymy co to oznacza - mówi Witold Słomka, burmistrz Świątnik Górnych.

Obiecuje, że jeszcze tego lata będą przewierty. Na razie opracowywane są wyniki badań, które robiono z użyciem georadaru. - Robili je pracownicy naukowi AGH, ci sami, którzy brali udział w poszukiwaniu „złotego pociągu” na Śląsku. Na razie wiemy tylko tyle, że to, co wykazują badania pod budynkiem szkoły nie jest standardowe. Zrobimy przewiert, wpuścimy kamerę i wyjaśnimy, co się tam kryje. Nie spodziewamy się odkryć grobu Tutanchamona, ale cokolwiek by tam było, będzie miało ponad sto lat i dla nas będzie wartościowe - mówi burmistrz Słomka.

Szef gminy wierzy w istnienie dalszej części piwnic, bo - jak zaznacza - jest zasypana jedna klatka schodowa, więc na pewno w tym budynku części podziemne w jakimś celu były zasypywane.

Niektórzy już snują domysły co może być w niedostępnych, zamurowanych, ukrytych częściach piwnic. - Tę szkołę budowali Austriacy i nie chce się wierzyć, że nie wykorzystali wszystkich możliwości do zagospodarowania obiektu, w tym także piwnic - mówi Dariusz Tylek, pełnomocnik burmistrza ds. strategii i rozwoju w Urzędzie Miasta i Gminy Świątniki Górne.

Zdaniem Janusza Stefaniaka, dyrektora tutejszego Muzeum Ślusarstwa, który ma pod opieką także Piwnicę pod Sekretną Kłódką wiele może wskazywać na istnienie piwnic. - Szkoła ślusarska, w której używało się przecież wielu narzędzi i maszyn, potrzebowała także miejsc magazynowania materiałów, różnego rodzaju przedmiotów. Piwnice mogłyby doskonale nadawać się do tego - zauważa Stefaniak.

Prowadzi do odkrytych, używanych części piwnic, ale jednocześnie wskazuje jakby urwany korytarz, za schodami wejściowymi. - Stojąc tu, ma się wrażenie, że w tym miejscu korytarz się nie kończył, mógł prowadzić dalej. Ale obecnie jest tu tylko ściana - przygląda się uważnie.

Natomiast odkryte piwnice są już częścią muzealnego królestwa ślusarskiego. Zorganizowano tu wystawę maszyn i narzędzi używanych w ślusarstwie. To kilkaset niezwykłych eksponatów, które świątnickiemu muzeum podarował Bogdan Kowalcze, kolekcjoner, pasjonat ślusarstwa z Myślenic.

Kleszcze, klucze, śluby, nakrętki, machiny, narzynki, wiertła, prasy, noże i nożyczki różnego kalibru, nawet takie do obcinania knotów świec kościelnych, wszystko znalazło swoje miejsce w gablotach, w ramkach na stojakach i wieszakach. - Wszystko to cenne, niezwykłe eksponaty służące do pracy ślusarzom lub przez nich wykonane - mówi dyrektor Stefaniak. I marzy o dalszych częściach piwnic, które można zagospodarować na potrzeby muzeum.

Dariusz Tylek zastanawia się, czy przypadkiem w nieodkrytych jeszcze piwnicach nie ma eksponatów z dawnych wystaw, na które jeździli przedstawiciele szkoły ślusarskiej.

- Są stare zdjęcia pokazujące udział świątnickiej szkoły w wystawie we Lwowie. Pojechano tam z pięknymi eksponatami, po których nie ma śladu. Ktoś je ukradł lub zostały dobrze ukryte, może właśnie w niedostępnych piwnicach - spekuluje Tylek.

Zaznacza też, że nie ma śladu po innym cennym przedmiocie świadczącym o wielkim kunszcie ślusarskim dawnych uczniów tutejszej szkoły. To ponad stuletnia kuta brama wjazdowa. Jedna pochodząca z 1912 roku jest - zamyka ogrodzenie szkolne. Ale jak wiele osób podkreśla, była też druga taka sama - bliźniacza brama, która zniknęła bez śladu.

Niektórzy twierdzą, że została wywieziona z Polski podczas II wojny. Tę istniejącą bramę - ale podobno także tę drugą - wykonał mistrz kowalski Stanisław Kwintowski, nauczyciel Szkoły Ślusarskiej z pomocą swoich uczniów. Setki metalowych elementów roślinnych w tej bramie zostało połączonych metodą skuwania na gorąco.

Jak wskazują świątniccy rzemieślnicy, to świadczy o wielkim kunszcie i znajomości fachu.

WIDEO: Magnes. Kultura Gazura - odcinek 14

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto




Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama