Sentymentalna podróż na harleyu do ojczyzny przodków

Sentymentalna podróż na harleyu do ojczyzny przodków

Paweł Chwał

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Stefan i Murielle Tuczapscy z synem Maximem. Polska zaskoczyła ich bardzo pozytywnie. Do Francji zabiorą z niej miłe wspomnienia
1/5
przejdź do galerii

Stefan i Murielle Tuczapscy z synem Maximem. Polska zaskoczyła ich bardzo pozytywnie. Do Francji zabiorą z niej miłe wspomnienia ©Paweł Chwał

Francuzi przejechali pięć tysięcy kilometrów harleyem, żeby zobaczyć z bliska Polskę. Ostatni przystanek mieli pod Tarnowem
Stefan Tuczapski mieszka we Francji. Na co dzień jest kierowcą autobusu szkolnego w Loiret. W te wakacje przesiadł się za kierownicę motoru i wspólnie z żoną Murielle wybrał się w podróż życia do swoich korzeni w Polsce.

W niedzielę Tuczapscy zajechali do Wierzchosławic, zatrzymując się u swojego dobrego znajomego z Francji. To już ich ostatni przystanek na trasie liczącej w sumie pięć tysięcy kilometrów.
Za nimi trzy tygodnie spędzone na harleyu. Po drodze przejechali przez Francję i Niemcy. Byli we Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku, odwiedzili Malbork, Olsztyn i Białowieżę. Wreszcie dotarli pod Tarnów.

- „Siedzenia” nas bolą od jazdy, ale warto było. Mogliśmy oczywiście wybrać się do Polski samochodem i byłoby wygodniej, ale to nie to samo. Motor daje większą radość z podróżowania niż auto. Pozwala lepiej poczuć klimat odwiedzanych miast i miasteczek. Widzimy je z bliska, na wyciągnięcie ręki, a nie zza szyby - tłumaczy Stefan.

To był spontan

Pomysł na objechanie Polski na harleyu zrodził się w jego głowie spontanicznie. - Wcześniej byłem na motocyklu między innymi we Włoszech i w Austrii, ale w porównaniu z obecną eskapadą te wyjazdy były, jak wypad za miasto - przyznaje.

Przygotowania do podróży po naszym kraju zajęły małżeństwu z Francji niemal rok. Trzeba było drobiazgowo zaplanować całą trasę, zarezerwować hotele i ustalić plan zwiedzania.

- Chcieliśmy zobaczyć różne oblicza Polski. Do tej pory znaliśmy tylko Małopolskę i to głównie Zakopane, gdzie byliśmy zimą na nartach - opowiada Murielle.

Pierogi, sandacz i... chałwa

Z wizyty w Polsce zabiorą ze sobą do Francji, poza mnóstwem wykonanych zdjęć, wspomnienia pięknych krajobrazów, które widzieli po drodze. Przed oczami mają wciąż mnóstwo urokliwych, wykonanych w różnych stylach kościołów i starych domów, jakich we Francji już nie ma. Polskę będą wspominać również przez pryzmat jedzenia.

- Pierogi były pycha, oscypki palce lizać, a sandacz na maśle to prawdziwe niebo w gębie. Nigdy wcześniej nie jadłem też takiej chałwy, jak ta, którą kupiliśmy na przydrożnym straganie w Polsce - wylicza Stefan Tuczapski.

Francuzi przyznają, że obawiali się nieco przyjazdu do Polski na motorach ze względu na informacje o złym stanie dróg w naszym kraju. Te zaskoczyły ich jednak in plus. - Będziemy zachęcać naszych znajomych we Francji, żeby nie bali się Polski i też tu przyjechali - deklarują.

W poszukiwaniu korzeni

Dla Stefana Tuczapskiego wakacje w naszym kraju miały charakter sentymentalny. Jego babcia pochodziła z pobliskiej Bielczy, a dziadek z Krasnopuszczy koło Brzeżan (obecna Ukraina). Oboje przed wojną wyemigrowali do Francji, gdzie poznali się i pobrali. Na obczyźnie urodził się już tata pana Stefana, jak również on sam . Mężczyźni kilka lat temu wspólnie odbyli podobną podróż do Krasnopuszczy w poszukiwaniu śladów rodziny dziadka.

Z Paryża do Krakowa

Związki Tuczapskich z Polską kojarzą się nie tylko z dziadkami ale również z ich... synem Maximem. 29-latek, za sprawą swojej dziewczyny, cztery lata temu z Paryża przeniósł się bowiem do Krakowa. Pod Wawelem znalazł pracę, mieszkanie i chwali sobie życie w Polsce.

- Czuję się tutaj bardzo dobrze i wszystko mi się tutaj podoba - mówi niezłą już polszczyzną młody mężczyzna. Maxime, podobnie jak tata, po przyjeździe, nie znał ani słowa po polsku. Nie był w stanie powiedzieć też zbyt wiele o naszej historii czy kulturze.

Języka nauczył się dopiero wówczas, gdy już tutaj się przeprowadził. - Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, a Kraków stanowi doskonałą bazę wypadową do moich wycieczek. Jak byłem w Tarnowie, to chodziłem po mieście z aparatem i kamerą przez siedem godzin. Tyle ciekawych rzeczy w nim znalazłem - zachwyca się Maxime. 29-latek założył stronę „Miastogram” i kanał w serwisie YouTube, na którym chwali się foto-spostrzeżenia ze swoich podróży.

Stefan i Murielle nie wykluczają, że kiedyś także przeniosą się do Polski na stałe. Czują się tu, jak w domu, a poza tym, jest tu spokojniej niż we Francji.




ZOBACZ TAKŻE >>> Rocznica ŚDM. Młodzi znów zjechali do Brzegów


MIJA ROK OD ŚWIATOWYCH DNI MŁODZIEŻY 2016 W KRAKOWIE. KONIECZNIE SPRAWDŹ:





WIDEO: 20 lat od powodzi tysiąclecia. Zobacz poruszający materiał:

Autor: NTO, x-news

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Super

MM (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Moi śp dziadkowie i mój tata też pochodzili z Bielczy....

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo