Psychoza w Radłowie. Podpalacz w areszcie, a budynki wciąż...

Psychoza w Radłowie. Podpalacz w areszcie, a budynki wciąż płoną

Paweł Chwał

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Dawid Prosowicz z OSP w Radłowie obok spalonych w niedzielę zabudowań przy ul. Polnej. Akcja gaśnicza miała dramatyczny przebieg, bo nagle zaczęła eksplodować
1/3
przejdź do galerii

Dawid Prosowicz z OSP w Radłowie obok spalonych w niedzielę zabudowań przy ul. Polnej. Akcja gaśnicza miała dramatyczny przebieg, bo nagle zaczęła eksplodować ukryta w środku amunicja

©Paweł Chwał

W niedzielę ktoś puścił z ogniem dom na Polnej. To już siódmy pożar na przestrzeni trzech miesięcy. Policja ujęła pod koniec czerwca podejrzanego o podpalenia, ale procederu to nie ukróciło.
Niedziela. Kwadrans przed 23. Kilka tysięcy osób zgromadzonych przy akwenie w Radłowie patrzy w niebo, na którym rozgrywa się ostatni akcent święta miasta, czyli pokaz fajerwerków.

- Żona do mnie dzwoni i mówi, żebym szybko wracał, bo dom sąsiada się pali. W pierwszym momencie nie uwierzyłem jej. Byłem nawet na nią zły, że z poważnych rzeczy robi sobie żarty, bo chce mnie ściągnąć do domu - opowiada mężczyzna w średnim wieku.
Chce być anonimowy. To on jako pierwszy, po chwili zawiadomił straż o tym, że znienawidzony przez wszystkich podpalacz znowu zaatakował. - Strażacy zabezpieczali akurat pokaz fajerwerków, więc nie musiałem daleko biec - opowiada.

Wystrzały podczas akcji



Płonął drewniany dom połączony z niewielką stodołą, przy ul. Polnej - niedaleko areny Dni Radłowa. Budynek od kilkunastu lat stał pusty po tym, jak zmarł jego właściciel.

- Komuś chyba bardzo zależało na tym, aby przyćmić pokaz fajerwerków i wzniecić pożar, który będzie dla niego kontrpropozycją - zauważa Mieczysław Prosowicz, komendant gminny OSP w Radłowie.

Jego syn nazajutrz znalazł w pogorzelisku pozostałości broni. Wszystko wskazuje na to, że w budynku poza nią ukryta była również amunicja, bo w trakcie pożaru ze środka zaczęły dochodzić odgłosy wystrzałów. Trzeba było odsunąć na bezpieczną odległość m.in. tłum gapiów, którzy wprost znad akwenu przybiegli zobaczyć pożar.

Ludzie mają wątpliwości



To już siódmy pożar, który wybuchł w Radłowie w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Ich przyczyną było za każdym razem podpalenie.

- Boję się, że którejś nocy ten szaleniec przyjdzie i podpali również mój dom. No bo skoro zaatakował już tyle razy i odważył się podłożyć ogień w miejscu, obok którego przechodziły setki osób, to znaczy, że czuje się bezkarny i jest zdolny do wszystkiego - mówi mieszkanka Radłowa.

Kolejne pożary tylko potęgują psychozę strachu wśród ludzi. Tylko na moment uspokoiło ich zatrzymanie przez policję pod koniec czerwca 25-letniego mężczyzny, któremu udowodniono puszczenie z dymem czterech stodół i usiłowanie podpalenia kolejnej.

- Nie tylko przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale dokładnie, ze szczegółami opowiedział o tym, w jaki sposób dokonywał podpaleń. Zebrane dowody jednoznacznie wskazują na jego winę - twierdzi asp. sztab. Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji.

Mieszkańcy Radłowa mają jednak co do tego coraz więcej wątpliwości. Kilka dni po tym, jak rzekomy podpalacz trafił do aresztu, w miasteczku spłonęła wiata załadowana opałem. Ta samą, którą wcześniej bezskutecznie próbował puścić z dymem podejrzany o podpalenia 25-latek.

- To wygląda tak, jakby policjanci zatrzymali nie tę osobę, co trzeba - mówi kolejny z mieszkańców Radłowa.

Mundurowi zdecydowanie zaprzeczają. Twierdzą, że podpalacz znalazł następcę, albo za pożarami stoi osoba, która współpracowała już z aresztowanym mężczyzną. - Jej zatrzymanie to kwestia czasu - zapewnia Paweł Klimek i dodaje, że w Radłowie prowadzone są, zwłaszcza nocami, nasilone działania operacyjne.

Kiedy horror się skończy?



- Odkąd zaczęły się te pożary, to praktycznie nie przespałam spokojnie ani jednej nocy. Wystarczy, że pies zaszczeka za oknem, światło się zaświeci, czy usłyszę jakieś szelesty, a zrywam się na równe nogi i biegnę do okna w obawie, że to podpalacz. Kiedy wreszcie ten horror się skończy? - pyta kobieta, której dom sąsiaduje z jedną z podpalonych stodół. W sumie straty spowodowane przez pożary szacowane są już na ok. 400 tysięcy złotych.

- W Radłowie jest gęsta zabudowa. Co z tego, że podpalane są stodoły czy pustostany? Ogień z łatwością może przedostać się również na domy, a to może skończyć się tragedią - zauważa Zbigniew Mączka, burmistrz Radłowa.

Po interwencjach mieszkańców chciał, bo po północy nie wyłączać latarni w mieście, ale na to nie zgodziła się policjanci. Twierdzili, że to może utrudnić złapanie sprawcy podpaleń. Na wniosek wystraszonych sąsiadów gmina zburzyła we wtorek pozostałości podpalonego domu na Polnej. Ludzie domagali się tego w obawie, że podpalacz wróci, jak na ul. Kolejowej, i dokończy dzieło, narażając ponownie ich domy na niebezpieczeństwo.



WIDEO: Jak wygląda dzień strażaka w JRG 6 w Krakowie? Sprawdziliśmy!

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama