Prof. Antoni Dudek: Prezydent wetami pomógł... PiS-owi

Prof. Antoni Dudek: Prezydent wetami pomógł... PiS-owi

Rozmawiał Włodzimierz Knap

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Prof. Antoni Dudek

Prof. Antoni Dudek ©fot. Bartek Syta

Rozmowa z prof. ANTONIM DUDKIEM, politologiem z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Prof. Antoni Dudek

Prof. Antoni Dudek ©fot. Bartek Syta

- Zaskoczyła pana decyzja prezydenta Andrzeja Dudy?

- Tak. Sądziłem, że wybierze miękkie rozwiązanie, czyli skieruje ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Weto jest rzuceniem wyzwania PiS-owi.

WIDEO: Andrzej Duda: Reforma sądownictwa jest potrzebna, ale musi być zgodna z konstytucją

Źródło: x-news/Kancelaria Prezydenta

- Dlaczego tak postąpił?

- Był to protest przeciw sposobowi legislacji, w tym niechlujstwu, niekonstytucyjności części przepisów i osłabianiu jego pozycji. Wagę miały też protesty społeczne, ale nie przeceniałbym ich znaczenia, przynajmniej na obecnym etapie. Bagatelizuje się to, że Andrzej Duda jest nie tylko politykiem, ale też dobrym prawnikiem, wykładowcą na UJ, co różni go od Zbigniewa Ziobry. Zapewne wpływ miał też rząd USA. Amerykanom nie mieści się w głowach, by można dokonać ataku na Sąd Najwyższy.
43 zdjęcia
Przejdź do galerii

Galeria dostępna tylko dla abonentów Dziennika Polskiego

Kraków. Kolejny dzień protestów. Tym razem pod hasłem "Idziemy po trzecie VETO" [ZDJĘCIA]

Kraków. Kolejny dzień protestów. Tym razem pod hasłem "Idziemy po trzecie VETO" [ZDJĘCIA]

Link do głównego zdjęcia

©Fot. Anna Kaczmarz i Marzena Rogozik


- Jak zareaguje Jarosław Kaczyński?

- Nie sposób przewidzieć. Jasne jest natomiast, że przez najbliższe dwa lata to PiS i rząd będą bardziej potrzebowały prezydenta niż odwrotnie. Wczoraj Andrzej Duda pokazał to władzom PiS. On był nie tylko ośmieszany przez opozycję, ale też bezlitośnie i wielokrotnie lekceważony przez środowisko PiS, w tym jego prezesa. Za taki stan rzeczy w ogromnej mierze odpowiada sam prezydent, bo pozwalał się tak traktować. Ale czara musiała się kiedyś przelać.

- Gdy Kaczyński zaatakuje Dudę, to...?

- To rozłam będzie się pogłębiał, a wyższe koszty poniesie obóz poselsko-rządowy. Andrzej Duda przez fakt zostania prezydentem ma już miejsce w historii. Teraz musi zabiegać, by zapisał się w niej dobrze, a nie jako tzw. Adrian. Wczoraj zrobił krok w kierunku samodzielności, suwerenności. Nadal jednak będzie blisko współpracował z PiS, bo ta partia jest mu zdecydowanie najbliższa.

- Jak zareagują wyborcy Prawa i Sprawiedliwości?

- Wiele będzie zależało od stanowiska, jakie zajmie prezes Kaczyński. Ale i jego obóz jest podzielony. Najbardziej radykalni uważają prezydenta Dudę za zdrajcę. Umiarkowani, dotychczas stłamszeni, podniosą głowy i będą szukać oparcia w prezydencie.

- Liczna to grupa?

- Trudno ją oszacować. Ich pozycja zależeć będzie m.in. od notowań PiS. Jeśli w sondażach co najmniej utrzyma poparcie, wtedy będzie to margines. I odwrotnie. Politycy i wyborcy PiS powinni zrozumieć, że prezydent wetami pomógł temu obozowi.

- Dlaczego?

- Bo ustawy nie poprawiłyby pracy sądów, gdyż ich celem były zmiany personalne. Polacy już za kilka miesięcy zrozumieliby, że nadal postępowania są przewlekłe, a chaos po roszadach personalnych byłby w sądach duży. Teraz władza ma czas na przygotowanie rzetelnych projektów. Przypomnę, że rządzący podobnie zadziałali w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Mieli usprawnić jego działanie, a - najdelikatniej mówiąc - spowolnili.

- Czy Zbigniew Ziobro nie powinien podać się do dymisji?

- Oczywiście, ale tego nie zrobi. Prawdopodobnie nie pozbędzie się go też Kaczyński, bo za Ziobrą może odejść kilku posłów, co mogłoby pozbawić PiS większości w Sejmie.

- Jaki będzie skutek dwóch wet prezydenckich dla opozycji?

- Należy odróżnić opozycję liberalną, czyli PO, Nowoczesną, a także PSL, od Kukiz’15. Dla liberalnej wpływ wet będzie miał małe znaczenie. Liderzy Platformy i .N nadal będą atakować prezydenta, choć zapewne z nieco mniejszą intensywnością. Nie mam złudzeń, by w swoich planach zakładali współpracę z głową państwa, zwłaszcza taką, która mogłaby uderzyć w PiS.

- A Kukiz’15?

- Pewne środowiska skupione wokół tej struktury mogą chcieć w prezydencie mieć swego rodzaju patrona, wokół niego konsolidować się. Moim zdaniem, dziś jedna trzecia wyborców jest po stronie PiS, jedna trzecia - antypisowska, a porównywalnie liczny jest obóz wahających się, którego część obie strony mogą do siebie przyciągnąć.

- Opozycja może chcieć wykorzystać protesty przeciw władzy?

- Byłbym zdumiony, gdyby tego nie robiła. Gdyby np. PiS zechciało przeprowadzić tzw. repolonizację mediów, opozycja wyciągnęłaby wtedy pewnie ludzi na ulice, by uzyskać kolejne weto prezydenta.

- Czy z politycznego punktu widzenia wczorajsze weta wzmocnią opozycję liberalną?

- Dały jej wiatr w żagle. Ważniejsze jest to, że osłabią impet PiS, który został w ten sposób mocno zastopowany.

- Protesty mogą przyczynić się do wykreowania nowych przywódców w PO i .N? Grzegorza Schetynę i Ryszarda Petru mogą zastąpić np. Borys Budka i Kamila Gasiuk-Pihowicz?

- Do wyborów samorządowych zmian nie przewiduję. Od ich wyniku zależy los zwłaszcza szefa PO. W razie niepowodzenia aktyw Platformy może chcieć zmienić Schetynę, uznając, że z nim wybory parlamentarne mogą zakończyć się klęską. Gdy chodzi o PO, to radziłbym pomyśleć o Rafale Trzaskowskim. Petru zaś Nowoczesną traktuje jako swoją własność. To oznacza, że może dojść do odejść z tej partii, ale jej szef się nie zmieni.

- PiS, by odrzucić weto, może sprzymierzyć się z Kukiz’15.

- Wiele wskazuje na to, że na taką praktykę jest skazany, choćby po to, by zapewnić sobie wybór sędziów do KRS trzema piątymi głosów, a ten warunek znajdzie się prawdopodobnie w nowym projekcie dotyczącym Krajowej Rady Sądownictwa.

- Część posłów Kukiz’15 może przejść do klubu PiS?

- To realne, bo Kukiz’15 to klub złożony z osób mających diametralnie różne poglądy. Pewne jest tylko, że „wisi” na Pawle Kukizie, co na dłuższą metę jest trudne do utrzymania.

- Może powstać nowa siła, pojawić się wyrazisty przywódca?

- Najwcześniej po wyborach samorządowych. Wtedy ktoś, kto wygra wybory w jednym z dużych miast, może starać się zbudować nową partię. Przyczółek miałby w zdobytym elektoracie. Wielu Polaków ma dość walki między PiS a PO i .N, co pozwoliłoby takiemu liderowi zbudować formację centrową. Na nią jest zapotrzebowanie. Brakuje dziś lidera i pieniędzy.




Czytaj także

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szkoda, żę Prezydent RP nie odwołał ministra sprawiedliwości.

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Powinien odwołać Zbigniewa Ziobrę.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo