Opuszczone osiedle popada w ruinę. Oszukani wciąż przeżywają...

Opuszczone osiedle popada w ruinę. Oszukani wciąż przeżywają horror [WIDEO]

Marcin Banasik

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Tak dziś wygląda osiedle pod Niepołomicami. Niedokończone domy popadają w coraz większą ruinę
1/2

Przejdź do
galerii zdjęć

©Marcin Banasik

Kontrowersje. Budowa osiedla Żubr pod Niepołomicami to jedna z największych afer deweloperskich. Oskarżeni o oszukanie około 200 osób na ponad 20 mln zł niedługo usłyszą wyroki. Wiadomo jednak, że poszkodowani nie odzyskają nawet złotówki z wpłaconych na domy pieniędzy.
Zamiast równo przystrzyżonych trawników gęste chaszcze, gruz i druty wystające z ziemi. Niedokończone domy straszą powybijanymi szybami i odrapanymi ścianami. Co chwilę słychać trzaskające drzwi balkonowe, za którymi - zamiast przytulnego salonu - jest ruina. Dookoła kable, puszki po piwie i potłuczone szkło.


Autor: Marcin Banasik

- Tak wygląda w Polsce demokracja. Holendrzy oszukali ludzi na miliony; złodzieje rozkradli to, co mogli, a ci, co dali się oszukać, przyjeżdżają i płaczą patrząc na tę ruinę - mówi pan Stanisław, który mieszka blisko niszczejących domów.

Jedna z największych afer deweloperskich

W Podłężu koło Niepołomic miało powstać luksusowe osiedle - sześćset domów jednorodzinnych i mieszkań. Dziś budowlana inwestycja przypomina miejsce, w którym filmowcy mogliby nakręcić horror o nawiedzonym mieście... To jedna z największych afer deweloperskich ostatnich lat.

Spółka Osiedle Mieszkaniowe „Żubr” - założona przez firmę Providentia Invest - miała zająć się budową mieszkań i domów. Ludzie chcący tam zamieszkać wpłacali jej pieniądze - od kilku do kilkuset tysięcy złotych. Inwestycja była podzielona na trzy etapy.

Budowa stanęła jednak w miejscu w 2009 r. Holenderski inwestor zniknął i pozamykał oddziały firmy w całej Polsce. Razem z nim zniknęli robotnicy. Żaden z budynków nie został dokończony i oddany do użytku.

Dopiero w 2011 r. śledczy odnaleźli deweloperów. Przed krakowskim sądem właśnie kończy się proces w tej sprawie. Marcelis B. i Meindert van der W. oskarżeni są o oszukanie około 200 klientów na ponad 20 milionów złotych.

Obaj Holendrzy odpowiedzą też za działanie na szkodę własnej spółki (Osiedle Mieszkaniowe Żubr) i wyprowadzenie z niej pieniędzy pochodzących z kredytów i wpłat od ludzi. Według śledczych Marcelis B. wyrządził w ten sposób firmie szkodę w wysokości 6,67 mln zł. Z kolei Meindertowi van der W. Providentia wypłaciła 3,7 mln zł za „usługi doradcze”.

Trzecią oskarżoną jest Jolanta N.-B., żona Marcelisa B. Śledczy ustalili, że kobieta z pieniędzy wpłaconych na domy i mieszkania wyłudziła ponad 3 mln zł za „monitorowanie rynku nieruchomości”.

Trójka oskarżonych nie przyznaje się do winy. Grozi im do 10 lat więzienia. Wyrok powinien zapaść około połowy tego roku.

Pomimo postawienia deweloperów przed sądem, osoby, które zainwestowały w domy i mieszkania w Podłężu, nie mają już złudzeń. - Wiemy, że nie ma szans ani na odzyskanie pieniędzy, ani mieszkań. Zostaliśmy tylko z długami - mówi pan Robert, jeden z poszkodowanych w aferze deweloperskiej. Większość z osób, które zapłaciły Holendrom za część nieruchomości, do dziś boryka się z problemami.


Płacę raty za lokal, który nigdy nie będzie mój

Marta Bartosik obawiała się, że bank będzie domagał się natychmiastowej spłaty 40 tysięcy franków kredytu, który zaciągnęła na zakup mieszkania w Podłężu. - Na szczęście udało się porozumieć z bankiem. Spłatę mam rozłożoną na 30 lat. Tyle że płacę za lokal, który nigdy nie będzie mój - mówi pani Marta.

Dziś z mężem mieszkają w trzydziestokilkumetrowej kawalerce, którą musieli kupić, by mieć dach nad głową.

Kobieta na początku bacznie śledziła proces przeciwko deweloperowi. - Teraz już się tym nie zajmuję. Nie można cały czas być na adrenalinie. Trzeba było wrócić do normalnego życia - mówi pani Marta.

W podobnej sytuacji są inne osoby. - Staram się zapomnieć o tym, że nigdy nie odzyskam oszczędności mojego życia. Mam jednak nadzieję, że oszustów spotka zasłużona kara. Sąd powinien wziąć pod uwagę to, że zmarnowali życie wielu ludziom - mówi pani Anna (podobnie jak większość niedoszłych mieszkańców osiedla Żubr nie chce podawać nazwiska).

W ubiegłym miesiącu odbył się przetarg na sprzedaż terenu z budynkami. Cena wywoławcza wynosiła 17 mln zł. Nikt jednak nie zdecydował się wyłożyć tak dużych pieniędzy za niszczejące budynki.

- Ciężko będzie znaleźć chętnych do zakupu, inwestycja jest zrealizowana w jednej trzeciej. Przez kilka lat budynki uległy zniszczeniu i ograbieniu przez złodziei - mówi syndyk Witold Szumski. Dodaje, że nawet jeśli uda się sprzedać ziemię z budynkami, to pieniądze trafią do banku, który jest pierwszym wierzycielem osiedla Żubr.

Czytaj także

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pseudo demokracja w tym kraju

    Alternatywa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Na poczet długów zarekwirować cały majątek ruchomy i nieruchomy tym 'właścicielom' a jak nie wystarczy to rozłożyć resztę na raty do końca życia . Przecież to proste .........

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    dozywocie

    dla zlodziei (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    i przepadek mienia

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama