Dziennik Polski - Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Na poezję, co być może drzemie w nas

Na poezję, co być może drzemie w nas

To jeden z ważnych songów mego pokolenia. Pamiętacie? „Wy mnie słuchacie, a ja /Śpiewam tekst z muzyką /Taka konwencja, taki moment /Więc tak jest” - śpiewał - tekst własny, z muzyką Andrzeja Zaryckiego - Jonasz Kofta.
Po koncertach poświęconych twórczości Marka Grechuty, Leszka Aleksandra Moczulskiego, Jana Kantego Pawluśkiewicza, Wojciecha Bellona, Andrzeja Poniedzielskiego, Wojciecha Młynarskiego, Agnieszki Osieckiej, Jeremiego Przybory, Kofta właśnie doczekał się galowego koncertu wieńczącego tegoroczny, dziewiąty już Festiwal Twórczości Korowód. Pieczołowicie przygotowany przez Annę Treter i jej Fundację Piosenkarnia.

Festiwal tworzony w kameralnym gronie, za jakże niewielkie środki, znów zaowocował stojącym na świetnym poziomie konkursem, którego laureatów, tradycyjnie już, prezentowała radiowa Trójka, jak i koncertem w Operze, przywołującym twórczość zmarłego przed 28 laty Kofty. Tego, który przekonywał: „Bo gdy się milczy, milczy, milczy, /to apetyt rośnie wilczy /na poezję, co być może drzemie w nas”, który chciał, byśmy pamiętali o ogrodach, a przesłanie to staje się coraz bardziej aktualne, i który zrymował, iż „śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej”, co wonczas brzmiało ironicznie, a z czasem okazało się jakże profetyczne. Dziś już nie tylko śpiewać każdy może, ale i piosenki pisać każdy może - i w ogóle chcieć to móc. Nieważny talent, predyspozycje, warunki. Byle przypiąć agrafkę lub broszkę, byle wypiąć, wiadomo co i nawet (ostatnio) wiadomo na kogo... „No cóż, jaki Kennedy, taka Marylin Monroe…” - jak ktoś przytomnie zauważył.

Wróćmy do Opery, do Kofty. Zaczęła koncert, wypełniając pierwszą część, Hanna Banaszak. „Jonasz to najważniejszy poeta w moim życiu” - wyznała, przywołując część tekstów, które jej ofiarował: „Po karnawale”, „Samba w południe”, „Samba trawy”, „Samba na jedna nutę”, „Wołanie Eurydyki”, „Samba przed rozstaniem”, „Trzeba marzyć”… Było pięknie i szlachetnie. Był zachwyt publiczności i bisy.

Koncerty przygotowywane przez Annę Treter mają tę cechę (co być może jest i pochodną skromnego budżetu), że obok gwiazd śpiewają młodzi, będący u początków drogi. Z przyjemnością słuchałem, po raz pierwszy bodaj, Piotra Goljata, laureata organizowanego przez Piosenkarnię konkursu z lat minionych, wokalistę i pianistę, który oprawił muzyką jeden z cudowniejszych tekstów Kofty „W moim domu”. Niczym klasyczny liryk mówi on o związku dwojga, by kończyć się jakże niebanalnie: „Chociaż życie nam układa się nieprosto /Nie możemy rozstać się, trzasnąwszy drzwiami /Moja miła, moja droga /Moja /Polsko”.

Piękny wieczór, którego wartością samą w sobie był (chciałoby się dodać, jak zawsze) Andrzej Poniedzielski, przy którym nawet jakby ciut stracił rezon stary wyjadacz i niegdysiejszy kompan Kofty - Stefan Friedmann („Dialogi na cztery nogi”, „Fachowcy”). Przypomniał piosenkę „Blues minus” oraz coraz bardziej aktualną - w „coraz bardziej nas otaczającej rzeczywistości” - jak to mawiał prof. Kazimierz Rudzki - sentencję Kofty: „Czy świat bardzo się zmieni, gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy wkurwieni?”.

Były, rzecz jasna Jonaszowe evergreeny: „Jej portret”, „Radość o poranku”, „Z tobą chcę oglądać świat” i „Podróżą każda miłość jest (pięknie podana przez Annę Treter), i „Wakacje z blondynką”, i… I choć nie wszystkie wykonania dorównywały oryginałom, to przecież zawsze był to wspaniały tekst z takąż muzyką. A że może być skromnie, a efekt piękny, dowiódł reżyser koncertu Wojciech Graniczewski, który uzyskał znakomity efekt scenograficzny w postaci teatru cieni, tworzonego przez czworo aktorów Teatru KTO.

Słuchajmy Kofty, czytajmy Koftę, a przekonamy się, że poezja, „drzemie w nas”.
2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

PO-lska

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

POpierdek (gość)  •

Panie Wacek! Przestań pan bartusiować i skowronkować,przy każdej okazji wbijając szpilę obecnej władzy(PiS).Krakówek i warszawka -passe.

skomentuj

Kultura

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ah (gość)  •

Pan Wacław Krupiński znany jest z tego, że powinien wypowiadać się o kulturze. I na kulturze powinien zakończyć. Ale cóż każdy ma swojego prezydenta. Jedni wolą klasę obecnego inni brak klasy byłego.

odpowiedzi (0)

skomentuj