Katalonia o krok od niepodległości i oderwania się od...

Katalonia o krok od niepodległości i oderwania się od Hiszpanii

Michał Kurowicki AIP

Polska

Aktualizacja:

Polska

Katalonia o krok od niepodległości i oderwania się od Hiszpanii

©AP/EAST NEWS

Historia dzieje się w Katalonii. Premier tego regionu Carles Puigdemont może lada dzień zdecydować o niepodległości i oderwaniu się od Hiszpanii.
Katalonia o krok od niepodległości i oderwania się od Hiszpanii

©AP/EAST NEWS

W ciągu kilku najbliższych dni przywódcy największych partii politycznych w Katalonii, na czele z premierem Carlesem Puigdemontem mogą ogłosić niepodległość swojego regionu. Twierdzą, że uprawnia ich do tego wynik przeprowadzonego 1 października referendum, w którym ponad 90 procent głosujących opowiedziało się za niepodległością. Jednak centralny rząd w Madrycie uznaje referendum za nieważne i wielokrotnie zapowiadał, że nie zgodzi się na odłączenie się regionu od Hiszpanii.

Sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej napięta. W czasie referendum brutalnie interweniowała przysłana z Madrytu policja. W wyniku jej działań rannych zostało ponad 800 głosujących. Dzień później na ulicach Barcelony demonstrowało pół miliona osób. Wystąpili przeciw brutalnemu potraktowaniu ludzi, których jedyną winą było to, że chcieli wziąć udział w głosowaniu. Swoje oświadczenia wydali król Hiszpanii Filip VI i premier katalońskiego rządu premier Carles Puigdemont.

Przeczytaj też: Carles Puigdemont atakuje króla Hiszpanii: "Zawiódł wielu Katalończyków"

Co wydarzy się dalej? W przypadku gdyby rząd Katalonii rzeczywiście zdecydował się ogłosić niepodległość swojego regionu, wtedy rząd centralny w Madrycie może podjąć decyzję o zawieszeniu autonomii regionu oraz katalońskich władz. Dokładnie o takim scenariuszu mówił hiszpański minister sprawiedliwości Rafael Catala.

- Naszym obowiązkiem jest rozwiązywanie problemów i zrobimy to nawet jeśli zastosowanie pewnych środków może zaboleć. Jeśli ktoś ogłosiłby niepodległość, musielibyśmy mu odpowiedzieć, że nie może - stwierdził Catala, cytowany przez dziennik El Pais. Do takiej decyzji uprawnia rząd centralny art. 155 hiszpańskiej konstytucji. Zgodnie z nim Madryt może zawiesić autonomiczne władze regionu.

Możliwe jest też inne rozwiązanie, czyli negocjacje pomiędzy rządem centralnym w Madrycie i lokalnymi władzami w Barcelonie. O takim wyjściu mówił kataloński premier Puigdemont w swoim wystąpieniu telewizyjnym, w którym od razu zaznaczył, że władze centralne w Madrycie nie chcą podjąć rozmów w tej sprawie. Puigdemont skrytykował także króla Hiszpanii Filipa VI za jego słowa o nielojalności Katalończyków i potępieniu przez niego referendum. Dodał że monarcha takimi stwierdzeniami zawiódł wielu z nich.
To fakt, że król Filip VI, jak i centralny rząd w Madrycie uznają przeprowadzone w Katalonii referendum za nielegalne i nieważne. Dlatego takiemu zachowaniu monarchy ostro sprzeciwia się Carles Puigdemont.

- Król prowadzi taką samą politykę co premier Rajoy, a jest ona katastrofalna i nie zgadzamy się z nią - powiedział szef katalońskiego rządu, który wyraził też swój żal, że Filip VI nie jest mediatorem podczas obecnego kryzysu w Katalonii.
Część hiszpańskich komentatorów uważa jednak, że Carles Puigdemont może zwlekać z ogłoszeniem niepodległości, bo jest mu na rękę przeciągający się konflikt z Hiszpanią. Wskazują przy tym na fakt, że gdy lewicowy Podemos zgłosił wotum nieufności wobec rządu Mariano Rajoya, w głosowaniu, które odbyło się w tej sprawie w hiszpańskim parlamencie partia Puigdemonta była przeciw i broniła premiera. Wydaje się, że prawicowe ugrupowanie PDeCat, z którego wywodzi się Puigdemont, dobrze rozgrywa nastroje niepodległościowe. Jego działacze szybko dostrzegli upór walczącego społeczeństwa i w ten sposób stale zyskują poparcie.
Do wydarzeń z dnia referendum odniosła się także Ada Colau, burmistrz Barcelony. Uważa ona, że hiszpański rząd kierowany przez partię Ludową kłamie, gdy zaprzecza temu, co jest oczywiste dla międzynarodowej prasy i każdego kto widział zdjęcia policyjne z 1 października w Katalonii. A widać tam przemoc, brutalność i okrucieństwo policji wobec bezbronnych ludzi, którzy chcieli wziąć udział w głosowaniu.

- Kiedy mamy dwie tak różne od siebie wersje wyjaśniające rzeczywistość, najlepiej jest przeanalizować fakty - mówi Colau cytowana przez francuski Le Monde. - Faktem jest, że 1 października było 844 osób rannych. Jedna z nich straciła oko... „Zasada proporcjonalności”? Co jest proporcjonalne do oka? Co jest proporcjonalne do spychania kobiety ze schodów? Do szarpania starszych kobiet za włosy? Do strachu, który poczuły i nadal czują dzieci, widząc zniszczone swoje szkoły?

Burmistrz Barcelony tłumaczy, że nie jest independentystką i nie podziela jednokierunkowej drogi rozwiązania kryzysu.- Mówiłam to już wiele razy i powtórzę to jeszcze raz. Jestem bardzo krytyczna wobec rządu Puigdemonta i nie podoba mi się, jak to wszystko zostało zrobione. Ale jest coś, co jest ponad opiniami naszymi i innych, a co powinno połączyć nas wszystkich, którzy wierzymy i bronimy praw, wolności i demokracji: użycie przemocy państwa przeciwko pokojowej ludności jest nie do przyjęcia - podsumowuje Colau.

Niepodległościowe dążenia Katalonii z uwagą obserwują mieszkańcy innych regionów, którzy chcieliby utworzyć swoje państwa. Szczególnie Baskowie od dawna walczący o powstanie niezależnego Kraju Basków. Przez wiele lat część mieszkańców tego regionu popierała terrorystyczne działania separatystycznej organizacji ETA, która dopiero w tym roku ostatecznie oddała całą broń i materiały wybuchowe będące w jej posiadaniu.

Kolejnym regionem Hiszpanii, który mógłby ogłosić niepodległość jest leżąca przy granicy z Portugalią - Galicja. Przez wiele lat działał tam Galicyjski Blok Nacjonalistyczny, który bronił języka galicyjskiego i autonomii lokalnego parlamentu. Tendencje separatystyczne wystepują też w leżącej na południu kraju Andaluzji. Ten region Hiszpanii przez wiele lat znajdował się pod panowaniem arabskim i nosił nazwę Al-Andaluz.

Źródło: RUPTLY

Czytaj także

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bardzo sie dziwię

    Pol (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    Dlaczego UE na czele z babcią Merkel przymykają oko na to bezprawie i łamanie zasad demokracji?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Andalus

    Korektor (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Al-Andalus

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Katalonia jest własnością króla

    Hiszpania jest własnością króla (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 4

    Carles Puidgemont jest tylko regionalnym politykiem. I cóż poczynić? Carles Puidgemont odwołać z urzędu i przekierować do sądu. Bo tak jest w demokracji, a wszystko inne jest anarchią i lewactwem....rozwiń całość

    Carles Puidgemont jest tylko regionalnym politykiem. I cóż poczynić? Carles Puidgemont odwołać z urzędu i przekierować do sądu. Bo tak jest w demokracji, a wszystko inne jest anarchią i lewactwem. Ot, chcieliby tak! Kapitalista się zadłuża, buduje fabryki, płaci podwładnym solidne gaże i bonusy, zdobywa liczne rynki, znosi cierpliwie agresję urz. sk., opłaca horrendalne daniny na SP, etc.. Po czym pojawia się u kapitalisty jakiś watażka-separatysta, a często suto opłacanym przez konkurencję kapitalisty, który ogłasza referendum. I w temacie, że fabryka jest jego, bo kapitalista mu się nie widzi, bo jest za bogatym, itp.. Cóż więc z takim poczynić? Ano, pozostaje raczej jedno: zakuć w dyby, schłostać pośladki i wybić na zawsze mu z głowy terroryzm, anarchię, separatyzm...zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    dyktatura

    ufo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

    Hiszpanie mają zaszczepioną mentalność gen. Franco (Niemcy Hitlera, a Polacy sowiecki komunizm). Rząd hiszpański otworzył "puszkę Pandory". Nie jest w stanie zatrzymać ich dążenia do...rozwiń całość

    Hiszpanie mają zaszczepioną mentalność gen. Franco (Niemcy Hitlera, a Polacy sowiecki komunizm). Rząd hiszpański otworzył "puszkę Pandory". Nie jest w stanie zatrzymać ich dążenia do niepodległości, podobnie jak Izrael Palestyny. Nie mylić z RAŚ - my Ślązacy nie chcemy oddzielać się od Polski, ale uważamy, że struktura federalna Polski jest lepsza od modelu centralistycznego (najbogatsze kraje świata mają ustrój federalny). Dziwi mnie, że Piłsudski po odzyskaniu niepodległości Polski nie bał się dać Śląskowi autonomii, mimo bliskości Niemiec i olbrzymiej liczbie mieszkających tu Niemców. Teraz G. Śląsk do granicy z Niemcami ma 350 km, większość Niemców wyjechała za lepszym życiem, a Warszawa płacze, że stracą Śląsk (chodzi o podatki na bandę rządzących - Śląsk proponował, żeby to nie centrum kierowało pieniądze do regionów, ale, żeby regiony odprowadzały część podatków na Centrum (reszta zostaje w regionie)zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jestem za pod warunkiem

    arth (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6

    Jeśli chodzi o Śląsk jestem za pod warunkiem, że władze autonomii będą wypłacać ze śląskich podatków emerytury Ślązakom (o dopłatach do kopalń nie wspominając). Wtedy będzie w porządku.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo