Głos papieża Franciszka

Głos papieża Franciszka

Grażyna Starzak

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Głos papieża Franciszka

©Wojciech Matusik

Papież często przechodził z języka włoskiego na hiszpański. Z tym sobie radziłem. Najtrudniej było tłumaczyć podczas obiadu z młodzieżą. Było głośno, każdy mówił w swoim języku - wspomina ks. prof. Robert Woźniak, tłumacz Ojca Świętego w czasie ŚDM. No i pod oknem przy Franciszkańskiej 3, kiedy zgromadzeni usłyszeli „Idźcie spać, nie róbcie hałasu”...
Głos papieża Franciszka

©Wojciech Matusik

- Księże Profesorze, kiedy pierwszy raz spotkaliście się z papieżem Franciszkiem w Krakowie?

- Byłem w grupie osób witających Ojca Świętego na lotnisku w Balicach. Pierwsza, dłuższa rozmowa odbyła się w samochodzie, w czasie jazdy z lotniska na Wawel. Franciszek zapytał, czym w teologii się zajmuję. Z tego pytania zrodziła się dłuższa rozmowa, trwająca następne dni. Papież opowiadał o swoich przemyśleniach, fascynacjach, pytał, słuchał. Widać było, że rozmowa o teologii sprawiała mu radość. Nie jak człowiekowi, który zainteresowany jest tylko ideami, bo nie widzi świata, do którego się odnoszą, ale jak człowiekowi pragnącemu wierzyć, kochać i dobrze mówić, o Tym, który pierwszy kocha, zaskakując swoją bliskością.

- Jaki jest w bezpośrednim kontakcie papież Franciszek?

- To człowiek o wielkiej kulturze osobistej. Ujmujący w prostocie, delikatności i wrażliwości na drugiego człowieka. Serdeczny, można powiedzieć urzekający swoim człowieczeństwem. Może to niezręczne określenie, ale inne nie przychodzi mi na myśl, otóż papież Franciszek jest człowiekiem, który nie troszczy się o siebie. Jest od siebie wolny. Nie zauważyłem ani jednego momentu przez te cztery dni, gdy byłem blisko niego, kiedy myślałby o sobie. Wręcz mogę powiedzieć, że z całego „orszaku papieskiego” właśnie on najmniej był skupiony na sobie, najbardziej wolny.

Dla mnie osobiście znakiem tej jego wolności była osławiona aktówka, którą często nosi ze sobą. Tak jakby mówiła o nim, że jest gotowy iść tam, dokąd pośle go Pan, że jest przygotowany, spakowany. To zaś znaczy wolny od wszystkiego, co dzisiaj robi. Proszę mnie dobrze zrozumieć, w tej wolności nie chodzi o lekceważenie, ale o jakąś wyjątkową dyspozycyjność, która sprawia, że człowiek jest bardziej dla Pana niż dla jakiegokolwiek dzieła, które Pan mu wyznacza.

Pozostało jeszcze 78% treści

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł:

Masz dostęp? Zaloguj się

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama