Dzieci wcale nie muszą jeść niezdrowo na wycieczkach

Dzieci wcale nie muszą jeść niezdrowo na wycieczkach

Marcin Banasik

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Nawet podczas dwudniowych wycieczek hamburgery z frytkami popite colą są traktowane jak obiad. A szkoła powinna uczyć dzieci zdrowego żywienia - mówi Piotr Cybula.
Obiad w fast foodzie jest często elementem wycieczki

Obiad w fast foodzie jest często elementem wycieczki ©Fot. Zdzisław Surowaniec

Piotr Cybula, radca prawny spod Krakowa, rozpoczął akcję „Stop fast foodom w programach wycieczek szkolnych”. Zachęca szkoły, by z programów organizowanych wycieczek zniknęła wizyta w restauracji z niezdrowym jedzeniem.

- Moim zdaniem organizator wycieczki powinien znaleźć miejsce, gdzie dzieci będą mogły zjeść niedrogi, ale wartościowy obiad - mówi pomysłodawca akcji, do której zachęca w mediach społecznościowych.

Na początku prawnik napisał m.in. do pięciu szkół, które na swoich stronach internetowych zamieszczały informacje o wizycie w takich punktach, czasem wraz ze zdjęciami.

WIDEO: Te mrówki kochają fast-foody, wyniosły skrzydełko z kurczaka


Źródło: x-news

W odpowiedzi dyrektorka jednej z placówek odpisała: „Przyznaję Panu rację. W dzisiejszej dobie bardzo dużo do powiedzenia mają rodzice, którzy sami proponują odwiedziny w ,,Macu”, burząc niejednokrotnie nasze działania. W przyszłości wezmę sprawę w swoje ręce i za wszelką cenę będę proponowała inne rozwiązanie”.

Piotr Cybula chce przekonać do tej akcji jak najwięcej osób i instytucji. Wysłał list również do Rzecznika Praw Dziecka. W odpowiedzi przeczytał, że RPD dotychczas nie zajmował się tą problematyką.

- Ta odpowiedź jedynie potwierdza, że polityka naszych władz w zakresie żywienia dzieci jest niespójna - z jednej strony mamy wysokie standardy w zakresie żywienia dzieci w szkole, a z drugiej problemu wyżywienia dzieci na wycieczkach szkolnych nawet się nie dostrzega. Najwyższy czas to zmienić - twierdzi Piotr Cybula.

Pomysł chwali Jadwiga Jasica-Statkowska, wiceprezes krakowskiej Izby Turystyki. - Ale, z drugiej strony, mamy wolnosć gospodarczą. Nie możemy odmawiać tego, czego chcą nauczyciele, rodzice i ich dzieci. A część z nich chce, żeby jednym z punktów wycieczki była wizyta w fast foodzie - mówi Jadwiga Jasica-Statkowska.

Z większym optymizmem do inicjatywy prawnika podchodzi Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty. Zauważa ona, że od wielu lat promuje się zdrowe odżywianie, przeprowadza liczne akcje typu „Zdrowa szkoła”, „Owoce i warzywa w szkole”, „Zdrowe produkty w sklepikach szkolnych” itp., a mimo to stale w wielu szkołach, a nawet przedszkolach, dzieci „w nagrodę” są zaprowadzane do fast foodów.

- Dziękuję za wskazanie problemu i zapewniam, że przypilnuję realizowania w szkołach małopolskich programów wychowawczych, także w zakresie zdrowego odżywiania. Omówię też ten problem z kuratorami wszystkich województw - zapewnia Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty.

Jak mówi Piotr Cybula, pretekstem były jego rozmowy ze znajomymi. - Zdanie rodziców, którzy sprzeciwiają się wizytom ich dzieci w fast foodzie podczas wycieczek szkolnych zazwyczaj nie jest brane pod uwagę. Wygrywa ta część rodziców, którzy nie wyobrażają sobie, żeby ich dzieci nie zjadły na obiad hamburgera z frytkami...


Czytaj także

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    A może tak “stop bezmyślności”?

    Ppp (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Po pierwsze – na wyjeździe je się to, co jest i tam, gdzie jest to możliwe. Nie zawsze jedzie się do dużego miasta, gdzie jest duży wybór. Poza tym nawet “duży wybór” jest ograniczony, bo jemy po...rozwiń całość

    Po pierwsze – na wyjeździe je się to, co jest i tam, gdzie jest to możliwe. Nie zawsze jedzie się do dużego miasta, gdzie jest duży wybór. Poza tym nawet “duży wybór” jest ograniczony, bo jemy po drodze, a nie zbaczamy specjalnie, by iść do naszej “idealnej restauracji”.
    Po drugie – na wyjeździe trzeba zjeść szybko i sprawnie. Nie ma czasu na zabawę w zamawianie “zdrowego, zbilansowanego posiłku”, a potem pilnowanie, by dzieci zjadły to, czego np. nie lubią. Pewne potrawy same w sobie są bardziej czasochłonne w jedzeniu.
    Po trzecie – “zdrowe” restauracje są drogie, a wyjazd i tak sporo kosztuje.
    Reasumując – w podróży pewne sprawy (nie tylko jedzenie) muszą być w wersji uproszczonej i trzeba się do tego przyzwyczaić, a nie szukać problemów.
    Pozdrawiam.
    zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama