Duda-Kaczyński: decydujące spotkanie

Duda-Kaczyński: decydujące spotkanie

Agaton Koziński

Polska

Aktualizacja:

Polska

Duda-Kaczyński: decydujące spotkanie

©Michał Dyjuk

Spotkanie Andrzeja Dudy i Jarosława Kaczyńskiego przesądzi o tym, jaki ostatecznie kształt będą miały ustawy reformujące sądownictwo. Ale przesądzą o tym, jak głęboka przepaść wyrośnie między Pałacem i Nowogrodzką.
Duda-Kaczyński: decydujące spotkanie

©Michał Dyjuk

Jeśli oceniać wagę spotkania po liczbie i wadze przecieków, jakie przed nim trafiają do mediów, to piątkowa rozmowa Jarosława Kaczyńskiego z Andrzejem Dudą jest najważniejszą rozmową polityczną w tym roku w Polsce. Wrzutki, jakie się przed nim pojawiły, były bowiem kalibru najpoważniejszego. Zabrakło jedynie seksu i zdrady, poza tym było wszystko: groźby, prośby, negocjacje, sięganie po argumenty o odpowiedzialności prawnej i odwoływanie się do autorytetu Kościoła. Pełen pakiet.

Czytaj także: Między prezydentem i PiS nadal trwa przeciąganie liny

Nie można zresztą wykluczyć, że zarzuty o zdradę pojawią się po tym piątkowym spotkaniu. Bo polityczne napięcie tężeje, jest więc pewne, że fiasko rozmów sprawi, że w grze pojawią się argumenty najcięższego kalibru. Łącznie z oskarżeniami o zdradę IV RP. Prof. Antoni Dudek w swoim wpisie na Facebooku spekulował nawet, że „za jakiś czas kierownictwo PiS zdemaskuje ostatecznie PAD jako ”, jeśli porozumienia w kwestii reformy sądownictwa nie uda się znaleźć.

Przedsmak tego już dały publikacje „Gazety Polskiej”, które zaczęły nagle wyszukiwać ludzi dawnego układu w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. A w dniach bezpośrednio poprzedzających spotkanie mocnych ciosów, wyprowadzanych za pomocą medialnych wrzutek, nie brakowało. Najmocniejsza to niewątpliwie doniesienia o tym, że Jarosław Kaczyński zagroził Andrzejowie Dudzie pociągnięciem go do odpowiedzialności konstytucyjnej, co rzekomo miało skłonić prezydenta do przemodelowania propozycji ustaw sądowych zgodnie z sugestiami prezesa PiS. Inny to z kolei spekulacje, jakoby biskupi proponowali spotkanie prezydenta z szefem rządzącej partii na Jasnej Górze, by tam załagodzić napięcie - ale tę propozycję Jarosław Kaczyński miał odrzucić.

Czytaj także: Jarosław Kaczyński w "Gazecie Polskiej": Mamy propozycję korekty prezydenckiej ustawy o KRS

Ale to wszystko było jedynie przystawką przed daniem głównym: rozmową Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim, do której dojdzie w piątek, najprawdopodobniej w Belwederze. To będzie już ich trzecie spotkanie w ostatnich tygodniach. Ostatnie miało miejsce tuż przed ogłoszeniem przez prezydenta jego projektów ustaw dotyczących Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. To właśnie wtedy Kaczyński miał mu grozić pociągnięciem go do konstytucyjnej odpowiedzialności, gdyby propozycje ustaw były nie po myśli PiS. I podobno prezydent wycofał się z wielu zapisów.

Tyle przecieki medialne. Bo fakty sugerują inny rozwój wypadków. Propozycje Andrzeja Dudy wcale nie wyglądały tak, jakby głównym ich zadaniem było udobruchanie naczelnika. Wręcz przeciwni, było widać w nich pazur, chęć pokazania, że prezydent jest rzeczywiście głową państwa. Taką interpretacje podpowiadały dwa zgłoszone przez niego rozwiązania związane z wyborem sędziów do KRS: wybieranie ich większością trzech piątych w Sejmie oraz przyznanie prezydentowi prawa do mianowania sędziów w przypadku pata w parlamencie.

Drugi pomysł jest na granicy zgodności z konstytucją - dlatego Andrzej Duda chciał nawet zmiany ustawy zasadniczej, by otrzymać w ten sposób pewność co do tego, czy ma takie uprawnienia. Ten pomysł był jednak o most za daleko - i szybko się z niego wycofał.

Czytaj także: Petru: Kaczyński jest szefem, Duda wykonuje polecenia

Z drugiego - wyboru sędziów KRS w Sejmie większością kwalifikowaną - nie zamierza. I właśnie tej sprawy będą dotyczyć rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes PiS zapowiada, że zostały już przygotowane propozycje zmian w ustawach i że liczy, że uda się wynegocjować kompromisowe rozwiązanie. Z Pałacu Prezydenckiego wychodzą sygnały, że są gotowi do kompromisu. Wprawdzie Andrzej Duda podkreśla, że dla niego kwestia wyboru sędziów KRS większością większą niż rządowa jest kluczowe, ale też nieoficjalne przecieki sugerują, że najważniejszy jest kompromis.

Wygląda na to, że kwestia ustawy sądowe sprawnie przejdą przez parlament. Ale oddzielnym pytaniem pozostaje kwestia, ile politycznie na tym sporze zyskał Andrzej Duda. Teraz wydaje się, że on będzie jego zwycięzcą.


AIP/x-news

Czytaj także

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Lort

    Koty (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Duda pokaże teraz czy jest niezależny czy tez nadal jest Adrianem z przedpokoju prezesa

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Diagnoza red. Koziński, i to w temacie sztucznym jak już solidnie oklepanym,

    jest następująca: (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    (...) Wygląda na to, że kwestia ustawy sądowe sprawnie przejdą przez parlament. Ale oddzielnym pytaniem pozostaje kwestia, ile politycznie na tym sporze zyskał Andrzej Duda. Teraz wydaje się, że on...rozwiń całość

    (...) Wygląda na to, że kwestia ustawy sądowe sprawnie przejdą przez parlament. Ale oddzielnym pytaniem pozostaje kwestia, ile politycznie na tym sporze zyskał Andrzej Duda. Teraz wydaje się, że on będzie jego zwycięzcą. (...)

    Diagnoza nie PiS-wca, niepartyjnego, nie propagandysty, lecz obiektywnego forumowicza jest:

    Oto są ci co zyskali:
    - PiS i Prezes
    - Pałacowi. I naturalnie, ci będący na szczeblu niższym niż prezydent

    Oto są ci co stracili:
    - Prezydent, dr Andrzej Duda
    - Prezydenckie otoczenie klakierskie, w tym liczni dziennikarze, jak i odpłatni mówcy i nazwani „autorytetami”
    - Prezydenccy zausznicy i pocztowcy, członkowie „ruchu oporu” i zainstalowani w PiS

    PiS i Prezes ma potężną masę wyborców i których przecież nie pogubił. I co, oni sobie przejdą, ot tak, na stronę interesu i woli prezydenta, jak też jego dworzan? Jest to wyłącznie marzenie na podbudowie ekranizacji science fiction i z warsztatu Hollywood

    Ta ewentualna „partia prezydencka”, gdzieś krojona i wyjątkowo nieudolnie w mediach, wyborców nie ma i mieć nie będzie. No, chyba, że zaniknie nadawanie TV-Kurski & Co.. To i owszem, wtedy znajdą się jacyś wyborcy „partii prezydencko-pałacowej.”

    Inaczej mówiąc, sukces osoby prezydenta leży i nastąpi od strony wyborców PiS. I naturalnie, nie pomijając tych wszystkich innych wyborców, jacy akurat identyfikują się z PiS, więc na pewno nie z osobą prezydenta.
    zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Boser

    Lirt (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 3

    Nienawidzę obu mam nadzieje ze oboje zdechną

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Anioł

    Pański (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    Myśle ze duda wie ze albo z kartoflem bedzie płynął albo utonie bo nikt normalny lepszego sortu nie bedzie na obie te kreatury kiedykolwiek głosował masz racje ze Kaczyński nie utonie przewiduje no...rozwiń całość

    Myśle ze duda wie ze albo z kartoflem bedzie płynął albo utonie bo nikt normalny lepszego sortu nie bedzie na obie te kreatury kiedykolwiek głosował masz racje ze Kaczyński nie utonie przewiduje no chyba ze zdarzy sie coś nieprzewidzianego ze Kaczysci beda najwieksza partia po nastepnych wyborach co nie znaczy ze żnow będę mieli większość w sejmie i rząd. Jeżeli nastąpi totalna mobilizacja młodego postępowego pokolenia ktore w d**** ma religie i faszystowski nacjonalizm oraz tych starszych takze ktorzy skończyli studia oraz wszystkich innych normalnych ludzi nie pochodzących z ciemnogrodu to wtedy koalicja partii postępowych i demokratycznych a wiec PO- PSL - nowoczesna - SLD razem zdobędą większość i beda w stanie utworzyć nowy gabinet . Wtedy zaczniemy rozliczać PiSiory i ich afery , ich łamanie prawa z konstytucja na czele. Oczywiście znaczy to tez koniec prezydentury Dudy. Myśle ze najlepszym kandydatem partii demokratycznych powinien być Tusk a szefem rzadu powinien być Niesiołowski . Rząd taki powinien przywrócić emerytury i renty członkom SB a odebrać je całkowicie członkom PIS i kleru katolickiego . Kler jest bogaty i tłusty wiec stać go bedzie na utrzymanie swoich przydupnikow i usłużnych im pasożytów faszystowskich z PIS . zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo