Czereśnie kosztują tyle co szynka. Ile wydajemy na placach...

Czereśnie kosztują tyle co szynka. Ile wydajemy na placach targowych?

Iwona Krzywda

Dziennik Polski 24

Czereśnie kosztują tyle co szynka. Ile wydajemy na placach targowych?
1/15
przejdź do galerii

©Anna Kaczmarz

Ceny żywności. Tego lata klienci krakowskich placów targowych szczególnie wnikliwie lustrują ceny. I nic dziwnego, bo owoce i jarzyny są wyjątkowo drogie. To efekt majowych przymrozków, ale nie tylko. Niektórzy hurtownicy i handlarze chcą po prostu zarobić, ile tylko można.
Nawet 20 zł za kilogram czereśni, 15 zł za wiśnie, 6 zł za śliwki i 4 zł za jabłka. Tyle zapłacimy kupując na krakowskich targowiskach świeże owoce. Ich ceny są rekordowo wysokie. Mimo pełni sezonu, więcej niż przed rokiem wydamy też na warzywa - pomidory, paprykę, białą kapustę czy cebulę.

- Ceny owoców i warzyw rzeczywiście są w tym roku wyższe niż w ubiegłych latach - przyznaje Henryk Dankowiakowski, dyrektor Małopolskiej Izby Rolniczej. - Powodów jest wiele. To na pewno efekt przymrozków, które przyszły w maju i zniszczyły część upraw w sadach owocowych, szczególnie tych położonych na terenach nizinnych.

Niskie temperatury, które utrzymywały się w ostatnich dniach kwietnia i podczas majówki, zaszkodziły przede wszystkim wczesnym odmianom brzoskwiń i jabłek, śliwkom, niezabezpieczonym truskawkom czy wiśniom i czereśniom, których pąki zanim zdążyły się rozwinąć, obmarzły. Według szacunków, plony czereśni są w tym roku nawet o 60-80 proc. mniejsze niż zwykle. W efekcie owoce te urosły wręcz do rangi dobra luksusowego. Za kilogram trzeba dać 20 zł. To dwa razy więcej niż sprzedawcy na małopolskich targowiskach życzyli sobie w ubiegłe wakacje.

Niekorzystna aura utrudniła również rolnikom opryskiwanie posadzonych roślin i opóźniła ich wegetację, przez co część jeszcze nie dojrzała i dopiero pojawi się w hurtowniach. - O cenach decyduje to, ile owoców i warzyw jest na rynku. W tym roku zbiory są mniejsze, więc za jabłka, gruszki, czereśnie czy truskawki trzeba zapłacić więcej - mówi pani Dorota, która prowadzi stoisko na krakowskim Placu Imbramowskim. - Klienci oczywiście narzekają i dziwią się, że kilogram polskich śliwek kosztuje 6 zł, a kilogram sprowadzanych nektarynek 5 zł.

Zdaniem ekspertów, wysokie rachunki, które wystawiają klientom handlarze, to także efekt ograniczonych zbiorów na innych rynkach rolnych Unii Europejskiej. Krajom, z których na nasze stragany trafiają owoce i warzywa, również wiosną dała się we znaki kapryśna aura. Część plonów została zniszczona, a ceny tego, co udało się zebrać, poszybowały w górę.

- Ale trzeba przyznać, że niektórzy hurtownicy i sprzedawcy po prostu wykorzystali sytuację. Wiosenne przymrozki nie zaszkodziły przecież marchewce czy kapuście, trudno na razie ocenić ich wpływ na zbiory jabłek, a ich ceny także zdążyły już wzrosnąć - mówi dyrektor Dankowiakowski.

Pozostało jeszcze 71% treści

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł:

Masz dostęp? Zaloguj się

Czytaj także

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    owoce

    mik (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    kaprysy pogody robią niespodzianki

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Reakcja na pazerność

    Gosc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Powiem krótko, jak Arnold Boczek: NAŻRYJTA SIĘ I OBSRAJTA!!!!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama