Barbara Piwnik: W obecnej dyskusji o sądach zabrakło...

Barbara Piwnik: W obecnej dyskusji o sądach zabrakło rozsądnych kontrpropozycji

Dorota Kowalska

Polska

Aktualizacja:

Polska

Może politycy nieznający specyfiki pracy na sali rozpraw, nie zdają sobie sprawy z tego, na czym polegają prawdziwe problemy powodujące taki, a nie inny stan wymiaru sprawiedliwości. Być może wyobrażają oni sobie, że wszystko sprowadza się do organizacji i dyscypliny pracy - mówi sędzia Barbara Piwnik.
Barbara Piwnik: W obecnej dyskusji o sądach zabrakło rozsądnych kontrpropozycji

©Bartek Syta

Pani zawsze mówi, że sędzia niezależnie od okoliczności musi nosić w sobie niezawisłość, musi być niezawisły.
Tak uważam, tak mówię.

Wie Pani, to dość idealistyczne podejście do życia. Ludzie są tylko ludźmi: boją się swoich szefów, chcą awansować, mają kredyty do spłacenia.
To rzeczywiście problem dzisiejszych czasów. Wszystko się zmieniło, żyjemy w świecie presji, „obowiązku” szybkiego zrobienia kariery, uzyskania sukcesu finansowego. Taki jest obraz społeczeństwa, nie tylko zresztą naszego. Dziećmi tego społeczeństwa są sędziowie, więc dlaczego mieliby funkcjonować inaczej? Zresztą, to problem nie tylko powołanych na urząd sędziego, ale także innych osób wykonujących przeróżne zawody.

Jak w takim razie tę niezawisłość w sobie odnaleźć i jak ja pielęgnować?
Chciałoby się powiedzieć: jej nie trzeba szukać. Wybierając zawód, który chcemy wykonywać, dokonując wyboru pewnych wartości trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie - zanim jeszcze będziemy spełniać wymogi formalne i zaczniemy się ubiegać o powołanie na urząd sędziego - czy posiadamy w sobie te cechy, które pozwalają przedłożyć nam dobro społeczne i chęć służenia społeczeństwu nad to, co kusi młodego człowieka. Nie chciałabym, żeby to zabrzmiało górnolotnie, ale do tego to się sprowadza.

A kusi dobrobyt i kariera.
Tak, w wielu ludziach jest pokusa szybkiego zrobienia kariery, zapewnienia sobie dobrej sytuacji materialnej i spokojnego życia. Tej pokusie towarzyszy strach, żeby następnego dnia nie stracić pracy, bo szef zmieni nagle koncepcję, co do kształtu firmy, albo nie spodoba mu się nasza postawa.



Pani stała się synonimem niezawisłości i niezłomności sędziowskiej. Jak Pani myśli, co wpływa na to, że jedni sędziowie mają w sobie tę niezależności, a inni nie?
Tak mnie nauczono wykonywać ten zawód. To się nałożyło na cechy charakteru, jakie mam i konstrukcję psychiczną. Pochodzę z tej starej szkoły sędziowskiej, z czasów, kiedy był sędzia patron, a aplikacja wyglądała tak, że od pierwszego dnia w sądzie było się wychowywanym w atmosferze: Jesteś przyszłym sędzią. Nie aplikowałam w Warszawie, aplikowałam w woj. suwalskim, to był mój wybór. Nie byliśmy na sali rozpraw prostymi maszynkami do zapisywania tekstu, każdy z nas musiał przeczytać wszystkie sprawy, jakie danego dnia były na wokandzie i prezentować własne stanowisko, własny pogląd. To bardzo dalekie od tego, jak dzisiaj wychowuje się sędziów. Dlatego, kiedy prowadziłam jedną ze swoich pierwszych spraw doświadczona pani ławnik, zapytała mnie, jak długo sądzę. Odpowiedziałam, że to moje pierwsze sprawy. Kobieta cofnęła się z fotelem, pytam: „A co się stało?”. A ona: „Bo patrzę na panią, jest pani młodą osobą, a sądzi pani, jak stary sędzia!”.

Pani była chyba pierwszą, która tak ostro traktowała adwokatów, oskarżonych, prokuratorów, a czasami i samych pokrzywdzonych.
Zawsze uważałam, że sędzia na sali odpowiada za przebieg procesu. To nie są emocje, to nie są sympatie - wbrew temu, co niektórzy mówili. Uważam, że, bez względu na to, co by się w duszy sędziego działo, czy by współczuł pokrzywdzonemu, czy by współczuł oskarżonemu, to takie uczucia nie mają prawa dochodzić do głosu, kiedy ma w sposób bezstronny, obiektywny ocenić materiał dowodowy i zadecydować o czyimś życiu. Bo nawet kara w zawieszeniu, czy kara stosunkowo niewysoka, to decydowanie o czyimś życiu. Także o życiu osoby pokrzywdzonej. Jej zachowanie także ocenia sędzia. Jeśli taka osoba swoim zachowaniem, czy postępowaniem bardzo przyczyniła się do tego, że ktoś popełnił przestępstwo, to sędzia nie może udawać, że tego nie widzi.

W swojej karierze spotkała się Pani z presją? Z naciskami? Z próbą wpływania na orzecznictwo?

Pozostało jeszcze 74% treści

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł:

Masz dostęp? Zaloguj się

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama